Strony

sobota, 14 marca 2026

2279. W tę i z powrotem.

Wyruszyliśmy do Miasteczka o dziewiątej. Pogoda sprzyjała, choć oczywiście w miarę zbliżania się do gór nasilał się chłodny wiatr. Trochę nas tu nie było, pozmieniało się to i owo, wiele innych spraw wcale nie. Kochany kupił w Dino wkłady do zniczy, w drodze na cmentarz zajrzeliśmy na pięć minut do rodziny (powiadam: chodzenie po wizycie w toalecie jest znacznie przyjemniejsze niż przed wizytą w toalecie), przyjęła nas Hana z mokrą głową i jej rudy kot. Mrzygłoda spotkaliśmy później, gdy trawersowaliśmy przez rynek. Oczka świeciły mu się złowieszczo, jak zwykle.

Tama sucha, zamknięta dla odwiedzających. Majestatyczna. Tak jadąc to tu to tam, zauważyłam cmentarz pożerany przez barwinek, potem dość niespodziewanie w ogródku mijanego domu zobaczyliśmy Miłę. Przy Miłej zatrzymaliśmy się na chwilę, podobnie przy cmentarzu — prawie go już nie ma, kilka nagrobków, doły po grobach, jednak ktoś zostawia znicze. Wieczorem znalazłam informację, że to dawny cmentarz ewangelicki, zdjęcia jego stanu sprzed kilku lat są mocno nieaktualne. 

Po inspekcji tamy, pojechaliśmy do Jeleniej (panorama Karkonoszy jak zwykle mnie zaskakuje). W mieście zjedliśmy obiad na zewnątrz bistro Green House, bo niewielka restauracja była w całości wypełniona klientami. Długo czekaliśmy na zamówienie, warto było (wiatr szumiał nad głowami, Kochany wrócił do samochodu po dodatkowe okrycia). Podjechaliśmy też bliżej centrum, na kawę w Aroma Cafe. Przyjemne miejsce, pluszowe, pełne wygodnych foteli poupychanych w wąskich zakamarkach.

Droga powrotna nie zajęła nam więcej niż dwie godziny. Może jutro dodam coś więcej; podróże cieszą, ale zużywają, teraz mam ochotę wyłącznie na siedzenie z nogami na lampie i zerkanie na gangsterów mordujących się w Ojcu chrzestnym.

4 komentarze:

  1. Jeszcze przed pandemią planowaliśmy jakieś systemowe zwiedzanie Dolnego Śląska i do dziś nie możemy do tych planów wrócić, bo praca i inne takie... Może Twoje opisy mnie zmobilizują.
    A wiesz, że urodziłam się w Jeleniej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @maskakropka2, praca to prawdziwa zawada. Chciałabym mieć taką pracę, której ważną częścią byłoby chodzenie po ciekawych miejscach, picie kawy i obserwowanie ludzi :)

      Teraz już wiem. Jedno z miejsc w Polsce, gdzie mogłabym się osiedlić na stałe.

      Usuń
  2. A już przez chwilę myślałem że macie Dino tam u siebie 🤣

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.