Uświadamiam sobie, że głosy Wu i Mrzygłoda są dość podobne. Ale to wieczorem, pomiędzy moim słuchaniem audiobooka o Bogusiu-mitomanie i obieraniem pieczarek, gdy Kochany rozmawiał z rodziną. Wcześniej, zaraz po pracy, zajechaliśmy do Costy przy autostradzie (odsapnęłam po orce na ugorze). Jeszcze dwa dni, dobrze to i niedobrze, z planu wypadł mi piątek zupełnie nieoczekiwanie (przez dłuższy czas przegapiałam, że jest wolny). Wieczór ciepły, w sam raz na spacer; Kochany wyjechał tuż po ósmej.
Marzec ...

Moniko, skłam i powiedz, że ta noga w bucie na stole nie należy do męża Twego! 🙈🙈🙈 😉
OdpowiedzUsuń@Aska, nie kłamię ... w takich sprawach ;)
UsuńAle po cóż kłamać, noga jak noga: czarne trampki, musztardowe porcięta, pozycja hedonistyczna ustalona. Chyba, że widziałaś już tę nogę i Ci się traumatycznie kojarzy.
Usuń@Wolandzie, nie mam traum związanych z ubiorem czy pozycjami 😃 Bardziej chodziło mi o ciąg but-stół-jedzenie 😄
UsuńBo to taki stół i oparcie na nogę w jednym. Oparcie jest tam, gdzie nie ma jedzenia. Jedzenie zazwyczaj podają tam na talerzykach.
Usuń@Woland - OK, poddaję się 😄
Usuń