Strony

czwartek, 1 października 2020

289. Czyli październik.

Wróżby wtorkowe dotyczące pogody zamieniły się dzisiaj w słoneczne, bezdeszczowe południe. Po śniadaniu wyszliśmy z Fredem na spacer, który rozwinął się w trzygodzinną powsinogę naokoło Głowy, ze mną robiącą zdjęcia aparatem wszystkiemu co się rusza, i z kawą zakupioną w portowym sklepie rybnym. Fred kupił też plamiaka, mieliśmy więc świeżą rybkę na obiad, a teraz, wypełniona posiłkiem i dobrą herbatą, siedzę i mruczę. Słuchamy mega dziwnej płyty Pink Floyd z krową na okładce, Atom Heart Mother (1970). Wydano ją 50 lat temu, bez jednego dnia. Jeśli jutro będzie tak ładnie, w głowach kiełkuje nam plan. A na razie jesteśmy umówieni z Ka&Jot za dwie godziny na wieczór filmowy.
___
edit 00:06 Obejrzeliśmy sobie z Ka&Jot Mojego Nikifora (2004) Krauzego. Dźwięk to był dramat, mam nadzieję, że mamy felerne dvd i to nie jest ostateczna wersja filmu do kin. Feldman wspaniała, scenariusz jak ser szwajcarski, może miało być to jak obraz, impresja, wyszło jak wyszło. A plany na dzisiaj na razie takie, że pobudka o 7:30. Potem się okaże.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.