Strony

wtorek, 20 października 2020

308. Muuuuuuuuu.

Fred pojechał do Lisburn z glejtem umożliwiającym mu podróżowanie, a ja siedzę w domu w rękawiczkach bez palców, których nie nosiłam od czasu, gdy z rok temu odpadł mi od nich podczas afery zgubieniowo-odnalazczej jeden z guziczków. Guzika adekwatnego, małego, szarego nadal nie doszyłam. Właśnie skończyłam oglądać The Devil's Foot, czyli chronologicznie kolejny odcinek po obejrzanym wczoraj The Sign of Four. Pogoda jest taka, że matko matulu, tylko herbata i Szerlok biegający po Kornwalii w rękawiczkach podobnych do moich ze słowami Death is always with us! (akurat to powiedział Watson, ale Szerlok się zgodził). Potrwa ta ujnia pogodowa jeszcze trochę, a zamienię się w wielką, kosmatą ćmę opatuloną w kokon z zielonego koca.

2 komentarze:

  1. A to liczysz, masz nadzieję na jakąś poprawę aury? Myślałem że w Irlandii taka jesienio-zima trwa do samej wiosny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są tacy, co twierdzą, że tu jesienią/zimą deszcz pada poziomo codziennie. Ale to bardzo zależy. Od roku i od tego, gdzie się mieszka (na zachodzie wyspy pogoda zazwyczaj jest bardziej wietrzna).

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.