Przed chwilą wróciłam z godzinnego spaceru, nastawiłam pranie i zaparzyłam kawę dla siebie. Fred jeszcze wypoczywa, położył się spać po piątej rano, po powrocie z Galway. Pojechał tam wczoraj o jedenastej, był to więc dla niego długi poniedziałek, który dla mnie porozłaził się na drobne czynności (przed obiadem dowiedziałam się o powrocie Szerloka ;), przy prasowaniu obejrzałam Kobiety (1939) Cukora, po rozmowie z Anne zapisałam się na niedzielną jogę online. Kobiety to straszna ramota w całości nagrana w studiu z domalowanymi krajobrazami. Najwięcej sympatii wzbudziła we mnie postać grana przez Marjorie Main. Anne przeszła ponownie na pracę zdalną, a Fredowi nie zapowiada się więcej zleceń na ten tydzień. Covid napiera i psuje nastrój. Listonosz właśnie wrzucił nam do domu zamówione maseczki.
___
edit 23:20 Dwa odcinki The Return of Sherlock Holmes (1986-88): The Abbey Grange (interior to sala w Dunham Massey Hall w hrabstwie Grater Manchester, exterior Adlington Hall w hrabstwie Cheshire) oraz The Musgrave Ritual (Baddesley Clinton Manor House w hrabstwie Warwickshire). Ostatnio bawi mnie odkrywanie lokalizacji tych wszystkich pięknych domów. Nigdy nie wiadomo, kiedy będę przejeżdżała obok ;)
Z nowości: polski teatr, który miał się nam objawić w Irlandii w marcu, potem w czerwcu, następnie w październiku, ponownie przesunął swoj przyjazd do Dublina, tym razem na luty'21. Dodatkowo sztukę teatru Kwadrat zmieniono na inną. Miała być Godzinka spokoju, będzie (jak covid da) Nie książka zdobi człowieka z Małaszyńskim. Ta podmiana akurat mi odpowiada.
Z ramot - obejrzałem w niedzielę "Zulu" (1964) z Michaelem Caine o bohaterskiej walce Anglików z Zulusami. Bladego pojęcia nie mam po co to zrobiłem.
OdpowiedzUsuńJa lubię oglądać takie ramoty, ale miałam chyba zawyżone oczekiwania. Uwielbiam ujęcia prawdziwych ulic, budynków z epoki, a tutaj komediodrama z wyższych sfer Manhattanu na tle kartonu, na dodatek Allen to raczej nie jest, tylko gadki kur, które mają w domu służbę.
Usuń