Bywa, że z okazji podróży nie mogę spać z ekscytacji, czasami przed nią, czasami i po. Dzisiaj wstałam około szóstej, bo po wczorajszych przebieżkach byłam tak zmęczona, że spać się dłużej nie dało. Dwie-trzy godziny kiwałam się nad herbatą oglądając i sortując zdjęcia. Nie byłam w tym sama, oboje z Fredem byliśmy niedospanie-połamani. Wieczór kończymy u Ka&Jot, ale bez filmu, wpadliśmy w sumie na pogaduchy przy herbacie. Po powrocie pizza na dwoje i płyta Drony Fisz Emade Tworzywo (2016). Zaraz się urodzę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.