sobota, 3 października 2020
Postscriptum #290.
Wyprawa rozpoczęła się po godzinie dziesiątej. Nasza trójka (my i Ka) ruszyliśmy żwawo w kierunku obwodnicy Dublina samochodem przyjaciela. Naszym celem było zrobienie pętli w Dolinie Glendalough, od parkingu przez wzniesienie Lugduff. Zaparkowaliśmy za cmentarzem i najpierw oczywiście minęliśmy podtopiony las oraz wodospad Poulanass. Niestety, ponieważ na stokach cały czas trwa wycinka lasu, podobnie jak dwa lata temu nacięliśmy się na przymusową drogę okrężną. Weszliśmy tym sposobem na the Wicklow Way i tak nas to skołowało, że zamiast na Lugduff, najpierw podeszliśmy na Mullacor (dwa razy panowie uzgadniali miejsce na mapie z przechodniami). Dopiero później kontynuując spacer szlakiem the Miners Way minęliśmy Lugduff bokiem. Cały czas na odsłoniętych stokach towarzyszył nam silny wiatr, ale byliśmy na to przygotowani. Pogoda była w zasadzie perfekcyjna na taki marsz, słoneczna, w terenie zalesionym chłód unosił parę z naszych ust. Gdy obchodziliśmy Lugduff słońce chyliło się już ku zachodowi. Nie spieszyliśmy się, szlak był łatwy, ale o wypadek nietrudno, tym bardziej, że nad klifem zdarzały się mocne porywy wiatru. W powrotnej drodze towarzyszyły nam nawoływania i popiskiwania. Dopiero na ostatnim odcinku zejścia mijająca mnie Andrea z psem Quintero wystawili mi przyczynę - w lesie trwało bekowisko danieli i rykowisko jeleni z Glendalough. Dwa takie okazy miały do siebie sprawę i wyszły prosto na nas. Na stary cmentarz doszliśmy w momencie zachodu słońca. Marsz nietrudny, ale wyczerpujący, zainspirował do poszukiwań kawowych (czekała nas jeszcze droga do domu), które zakończyły się pysznym obiadem w knajpie Wicklow Heather, we wsi Laragh. Knajpie :) Się okazało, że to jedna z lepszych restauracji w hrabstwie. Panowie zamówili sobie różne jagnięciny, ja pozostałam przy domowych ravioli ze szpinakiem. Wróciliśmy do Rysia ok. dziesiątej w towarzystwie piosenek Marii Peszek i nadzorowani przez harvest moon. Byłam tak skonana, że nie chciało mi się mrugać. Wspaniały dzień.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.