Wtorek trochę słoneczny, trochę zachmurzony. Z Fredem czekającym na mnie pod anglikańskim świętym Pietrem i kanapką na wynos zrobioną przez młodzież (guacamole i pasta jajeczna).
Po mężowskim obiedzie i kawie posnuliśmy się nad morze. Na samym początku, przy naszej ulicy znaleźliśmy pęk kluczy. Dobrze się złożyło, że z numerem telefonu, więc zaraz zza zakrętu przyszła do nas starsza pani pchająca przed sobą wózkek ze szkrabem. Okazało się, że to mama Alana, naszego sąsiada z tyłu. A ona jest z kolei ciotką Rachel, córki Thomasa. Koneksje wszędzie.
Coś jest nie tak z przedostatnim zdaniem. Starsza pani to mama Alana, a ona... Jaka ona?
OdpowiedzUsuńOna = mama Alana.
UsuńAha. Czyli bardziej "a jednocześnie", niż z kolei :)
UsuńJeśli tak Ci bardziej pasuje, nie ma sprawy :)
Usuń