Strony

wtorek, 25 maja 2021

525. Sześć stopni oddalenia.

Wtorek trochę słoneczny, trochę zachmurzony. Z Fredem czekającym na mnie pod anglikańskim świętym Pietrem i kanapką na wynos zrobioną przez młodzież (guacamole i pasta jajeczna).

Po mężowskim obiedzie i kawie posnuliśmy się nad morze. Na samym początku, przy naszej ulicy znaleźliśmy pęk kluczy. Dobrze się złożyło, że z numerem telefonu, więc zaraz zza zakrętu przyszła do nas starsza pani pchająca przed sobą wózkek ze szkrabem. Okazało się, że to mama Alana, naszego sąsiada z tyłu. A ona jest z kolei ciotką Rachel, córki Thomasa. Koneksje wszędzie.

4 komentarze:

  1. Coś jest nie tak z przedostatnim zdaniem. Starsza pani to mama Alana, a ona... Jaka ona?

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.