Trzy doniczki rojników w różnych kolorach, w tym rojnik pajęczynowaty (w jednej z doniczek są trzy odmiany o nazwach Berry Bomb, Berry Blues i Cotton Candy) i jeden cienkolistny rozchodnik ... czyli Fred czuje się dobrze (wyskoczyliśmy do sklepu i proszę bardzo, znowu coś), a krajobraz często przysłania mżawka. Małżonek zaliczył dzisiaj dłuższą rozmowę z Andrju, kumplem ze szkoły (choruje na covida), i z bratem (u Stu wszystko dobrze, roboty huk). Kto je rosół o jedenastej wieczorem? My.
A sąsiedzi mają pod nową wiatą imprezę. Słychać dobrze.
Niedobrze, że spod wiaty słychać dobrze. W nocy o 4 nad ranem miałem złośliwą myśl, by jednak wstać, ubrać się i odpalić kosiarkę benzynową pod płotem imprezowiczów (ich miejsce imprezy styka się z ogrodzeniem), by spaliny i dźwięk silnika podziałały na ich neurony, tak na tego pana, któremu się zdawało, że umi (nie poprawiać) śpiewać, więc co chwilę intonował nowy przebój, wyciszając się dopiero, gdy nikt go nie podchwycił, jak i na rozhisteryzowane baby, które w ósmej godzinie picia nie potrafiły inaczej rozmawiać, jak nieadekwatnym do treści tonem. To ciekawe, jak imprezowicz uważa, że wygląda podczas picia, a jak to widzi postronny obserwator.
OdpowiedzUsuńWiem już o co najmniej 5 przypadkach zakażenia covidem moich przyjaciół z mojej wywodzących się z mojej miejscowości. Przyjmując, że gdy miałem 20 lat, ścisłe relacje towarzyskie miałem z maksymalnie 30 osobami, wychodzi całkiem spory odsetek zachorowań pokolenia urodzonego w latach siedemdziesiątych, zwłaszcza że dziś nie o każdym z nich mam informacje.
Wszystkie te osoby zachorowały nie dlatego, że lizały klamki. Pozarażali ich inni, którzy chorzy przyszli do pracy tłumacząc się odpowiedzialnością i tym, że nikt za nich nie zrobi tak ładnie, jak oni potrafią. Każdy ma prawo chorować, ale jak działa na mnie tłumaczenie "z odpowiedzialności", to już opowiedziałam Ci w kuchni ;) Wkurwia mnie to tak samo, jak tłumaczenie zachowań "na dziada" (bo Polacy przegrali wojnę i są biedni). Nie martwię się tak o moich rodziców, bo (raz) są zaszczepieni, (dwa) znam ich i ich zwyczaje społeczne. Z Twoimi rodzicami wygląda to gorzej, a to gówno jeszcze trochę potrwa.
UsuńMimo hałasu udało mi się odpocząć chociaż miałam subiektywne wrażenie, że nie śpię. Dziwne. Jestem ciekawa, czy imprezki będą co sobotę.
No i wszystko gra i bardzo dobrze! Oby tak dalej!
OdpowiedzUsuńGra i buczy, Sagulo. Kot też jest zadowolony - z rana dostał jedzonko i teraz na przechadzce kociej się relaksuje, gdyż niedziela.
Usuń