Skoro doszłam już do wątku, że dzięki pracy weekend raduje mnie bardziej, zaczęłam dzień od zielonej herbaty (ostatnio odkryłam Macha Twiningsa), owsianki z bananem i jagodami, albumu Świnie MWNH (1985) i małej czarnej. Przed dziesiątą siedzę więc z kaffką wpatrzona w kotka na oknie oraz piękny poranek za nim i słucham muzyki. Dzień dobry.
Aaa... banan... dziękuję za przypomnienie. Trzeba wyciągnąć jednego z lodówki i zjeść.
OdpowiedzUsuńNo problemo. Jesteś moim najwierniejszym czytelnikiem, więc tego banana to wspomniałam specjalnie dla Ciebie :E
UsuńJasne :D
Usuń