Śniadanie, kawa w ogrodzie, spacer z Maksiem, sortowanie starych ubrań (wyrzuciłam 1/3), wyjazd z tatą do miasta (po mamę), spacer po mieście, zakup trzech filiżanek z zaparzaczami i pyszny sok malinowy.
Kochany dostał od swoich teściów (a moich rodziców) zaległy prezent na pięćdziesiątkę, zegarek z dewizką. Już sobie w głowie przegląda posiadane kamizelki.
Z innych rzeczy pięknych i owocnych: odnalazły się letnie, górskie buty Freda. Jutro idziemy.

oj tak jedzenie na dworze to przyjemność zdecydowanie:)
OdpowiedzUsuńTak. U nas nie tak często pogoda jest wystarczająco dobra dla takiego rozpasania.
UsuńA kot tak o suchym pysku?
OdpowiedzUsuńWidzisz zdjęcie kociego raju, tutaj koty za życia dostają takie warunki socjalno-bytowe, że nie chce im się nawet za płot grodzący posesję wychodzić. Tutaj kot nie może być o suchym pysku. Jeżeli tak mówi, to żartem - w nadziei na nadprogramowe łakocie.
Usuń