Wiadomość o śmierci babci przyszła do nas wczoraj, gdy akurat weszliśmy do domu po miejskim szwendactwie. Przywieźliśmy bardzo ważne rzeczy, jak otwieracz do słoików, miskę dla jeża i kubek Emmy Bridgewater (tzn. mój kubek, z wyrysowaną bobrzą rodziną). Dziewczyna na kasie w TK Maxxie rozmawiała z nami jakbyśmy byli irlandzkimi znajomymi. To bardzo miłe, ucieszyłam się, Fred nawet myślał, że może znam ją skądinąd (nie przypominam sobie). Wieczorem słuchaliśmy największych przebojów the Queen. Był to więc dobry dzień.
Poniedziałkowi też trudno coś zarzucić. Pojechałam do pracy, w tym czasie mama uwinęła się z organizacją wszystkiego, chociaż pewnie była padnięta (Doktor Śmierć przyjechał o czwartej rano, rzekomo aż spod czeskiej granicy). Ramy wydarzenia zostały zakreślone, kupiłam bilety do Polski i z powrotem, wolne zaklepane. Jako, że były kultowe rozmowy o śmierci, dowiedziałam się, że babcia Ger ma lat 96. Zmęczona polazłam do Caffè Nero, gdzie przy kawie i ciastku z toffi zastał mnie Fred i już razem mogliśmy się udać do Il Forno na obiad. W drodze pokazaliśmy sobie ostatnio zrobione zdjęcia. To jest zdjęcie zrobione przez Freda, gdy szedł na spotkanie ze mną:
A to jest moje zdjęcie, które zrobiłam w drodze do Il Forno, bo wydawało mi się, że nie można go pominąć (jeszcze nie wiedziałam, że już jest zrobione i nie ma się co martwić):
W restauracji zjedliśmy obiad i wspominaliśmy babcię Manię.
Wieczór będzie długi, bo pakowanie się nie jest moją mocną stroną, nigdy nie wiem, co wziąć, a gdy ogranicza mnie dress code to już w ogóle. Na zewnątrz wieje ohydnie; Ryszard pilnuje mojej rozbabranej walizki; ciągle zajmuję się czymś innym.


Cóż... trzymaj się.
OdpowiedzUsuńI will. Chciałam napisać pożegnanie, ale też się nie udało; akurat gdy zasiadłam do komputera, nie miałam nic do napisania.
UsuńA to akurat wydaje mi się to całkiem normalne, bo też bym nie potrafił.
UsuńBardzo Ci wspolczuje, Monika, trzymaj sie.
OdpowiedzUsuńDziękuję @Pantero.
UsuńMoniko, bardzo mi przykro. Ogromny zal, mimo ze wiedzieliscie, ze koniec nastapi wkrotce.Tak to juz jest, a ze nie wiesz, co i jak napisac, to normalne. Tyle mysli sie klebi, tyle wspomnien...
OdpowiedzUsuńSzczesliwego lotu Wam zycze i wysylam cieple mysli.
@Irmino, żal jest też z innych powodów, takiego np. że babcia niewiele miała życia w swoim życiu. Dziękuję.
Usuń