Strony

piątek, 18 listopada 2022

1067. Powrót.

Obudziłam się po piątej, w ogóle tej nocy budziłam się kilka razy, mniej więcej co dwie godziny. Przed wyjazdem ze wsi zawinęliśmy na cmentarz, żeby zapalić kilka zniczy (dzień wcześniej nie mieliśmy zapałek).

Lot był tylko trochę spóźniony, dzięki temu zanim wyleciałam z coraz zimniejszej Polski na lotnisku mogłam chwilę przysiąść z rodzicami przy herbacie (mama spokojnie wcina kanapkę i popija herbatę, jestem z niej dumna).


W połowie podróży dokończyłam czytanie Rzeźni numer pięć Vonneguta. Rewelacja. Potem tylko omiotłam wzrokiem uniwersyteckie wydanie hymnów orfickich, które wygrzebałam z domowej biblioteczki i zapakowałam do plecaka z intencją rozpoczęcia kolejnej lektury; resztę lotu spędziłam kiwając się przy okienku przez które słońce grzało niemiłosiernie (ponownie siedzenie 15a).

W planach nie było natychmiastowego powrotu do domu. Jakiś czas temu kupiliśmy bilety na Sigur Rós i przed podróżą do Polski postanowiłam pójść na koncert, jeśli tylko uda mi się dolecieć na czas. Wiatry mi sprzyjały, wylądowałam o 12:06 (do koncertu zostało mnóstwo czasu), zajechaliśmy z Kochanym do Blanchardstown: byliśmy w Milano na lunchu, w TK Maxxie na szwendactwie (kupiłam sobie zieloną czapeczkę Zwillingsherz), w the Art Of Coffee na ... herbacie jaśminowej. Zaczęliśmy przebijać się w kierunku 3Arena dość wcześnie i weszliśmy do budynku zaraz po otwarciu drzwi, została nam więcej niż godzina do występu (pochłonęłam popcorn, Fred też zjadł garstkę, będziesz mogła mówić, że zjedliśmy).

Koncertu doświadczyłam autystycznie, a druga część (Sigur Rós robi przerwę jak w teatrze) była dla mnie dodatkowo koszmarna, bo walczyłam z sennością. Fred jest zachwycony, ja nie wiem (zapytaj mnie później). Dopiero 5 minut po północy we własnym łóżku, zapadłam się w sen jak ciężki kamień, granit albo marmur.

3 komentarze:

  1. Byłaś już kiedyś na koncercie tego zespołu i pisałaś o tym na blogu (ew. tylko pisałaś że słuchasz)? Bo się zastanawiam, dlaczego ta nazwa nie jest mi obca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam z pewnością i łatwo to sprawdzić. W lewym górnym rogu tego bloga jest wyszukiwarka :)

      Usuń
    2. Aaa... tam. Nie zwróciłem uwagi, że tam też jest. Tzn myślałem o wyszukaniu, ale jak nie znalazłem na panelu bocznym po prawej założyłem, że się nie da.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.