Strony

poniedziałek, 6 lutego 2023

1148. Dzień Bridżid.

Pierwszy raz mamy w Irlandii bank holiday z okazji święta Imbolc. No i dawaj: wspólne śniadanko i spacer nad morze. Piździło, więc z mężem przebranym za agresywnego kosmitę zrobiliśmy małe kółko po osiedlu domków wakacyjnych. Potem Kochany nie zmieniając ubrania pracował w ogrodzie. Taki zmordowany wyrywaniem zimowych chwastów (tylko oswobodzony z przebrania agresywnego kosmity) Srogi Fred wybrał się ze mną do miasta, najpierw na pizzę/makaron, następnie na kawę w Czarnej: 

Mąż trochę mnie dzisiaj straszy: a to mnie poinformuje, że złodzieje byli w domu (Amber znowu wyjadła Rysiowi szamę, ale ja w sekundę zwizualizowałam sobie prawdziwych złodziei kradnących nasze płyty dvd z polskimi filmami oraz wysuszone na wiór pranie z suszarki), a to się zapyta, gdzie jest nasz samochód (zaparkowany 100 metrów dalej), czyli nerwy mam z deczka zszarpane, a małżonek po powrocie do domu śpi jakby nigdy nic. 

3 komentarze:

  1. Ubranie uniwersalne i na spacer, i do pracy w ogrodzie? Hmmm...

    OdpowiedzUsuń
  2. "wysuszone na wiór pranie z suszarki" hahahahaha
    Pozdrawiam i zapraszam do obejrzenia mojego nowego obrazu!^^

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.