Strony

czwartek, 9 lutego 2023

1151. Pocieszki.

Rześki, słoneczny chłód. Rano Kochany wysadził mnie pod Centrum i ruszył w dalszą drogę (na coroczną pielgrzymkę do szpitala Beaumont). Spotkaliśmy się ponownie o czwartej, gdy odpękaliśmy każdy swoje. Srogi Fred cały dzień o pustym żołądku, tymczasem pobranie krwi i tak trzeba będzie robić kiedy indziej (cieszę się, że na spotkanie z dochtórem za dwa tygodnie pojedziemy już razem, akurat wypada mi wolny dzień). W głośnikach pierwsza płyta Rush. Po prysznicu naszłam małżonka na rozmowie braterskiej. Wynikło z niej, że na początku marca możemy gościć szwagrowskiego, gdyż Wu ma czas (niby niemożliwe, a jednak!). Czyli kolejny powód do radości, bo w mysiej norce za rzadko przyjmujemy turystów. Krewetki zjedzone na kolację (Kochany nadrabia posiłki), nogi na krześle, w brzuszku ciepło. Obleci ten dzień, not too shabby.

3 komentarze:

  1. To słabo, że Fred głodził się niepotrzebnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariuszu, nie do końca niepotrzebnie, bo tomografię z kontrastem też lepiej robić na pusty żołądek.

      Usuń
    2. A to ok, skoro nie do końca niepotrzebnie.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.