Strony

poniedziałek, 20 lutego 2023

1161-1162. Do przodu.

Niedziela.
Jestem na etapie w którym myślę, czego to ja nie zrobię, gdy będę uwolniona od obowiązku pisania i myślenia o pracy. Nie, że wczoraj pisałam, ale myślałam dużo, a to mi szkodzi. Chcę kupić książkę Joan Dion The Year of Magical Thinking i już mnie męczy, że jeśli ją kupię, to i tak długo nie będę mogła jej przeczytać. Well ... dzień był przyjemny, ale wyszłam na zewnątrz tylko raz na dłużej, kilkadziesiąt minut przestępując z nogi na nogę w moich glanach do rozbijania (są czaderskie!), gdy Fred zrobił sobie przerwę w pracy ogrodowej i pociskał ploty z sąsiadką z naprzeciwka. Teraz wiemy, że siostra Katlin zaczęła chemię. I jeszcze mąż dostał pochwałę, że ma dobry gust (w temacie butów, i w ogóle). Obejrzeliśmy z Kochanym Siedem (1995) Finchera. Kurcze, 27 lat poślizgu, nawet kupiłam w tamtych zamierzchłych czasach numer Filmu z Bradu Pitu na okładce, ale do dzisiaj kreminału nie widziałam w całości. Momentami dobry, momentami Gwyneth.

Poniedziałek.
Wczoraj w Dublinie był marsz poparcia dla migrantów, wiem, bo Gronja wzięła udział. Yh, trza mieć przynajmniej publiczną tv. Tymczasem komunikacja małżeńska, obiadowo-miłosna:

Po powrocie znajduję kota w betach, ciepłego i zaspanego. Rozmawiam z mamą, czy ten alarm RCB na całą Polskę to tak poważnie (poważnie). Po obiedzie (cycki, ryż) trochę zagadywałam ludzi, ale bez spinki. Rzeczywistość odwdzięczyła się mi krótkimi, acz przyjemnymi rozmowami z Czarną (o której byłam pewna, że zrobiła magisterkę, a jednak nie), oraz z Kuzynką Renią (wydała się mi przez te wszystkie dzielące nas atomy całkiem przyjazna i skora do pomocy). Ach, wieczorem 19.3 Midsomer (2017), trochę kosmetyki tekstu, a późno w nocy niespodziewana rozmowa z Celtem. Zadzwonił, odebrałam, kot ziewający został pokazany 

(Fred wrócił do domu. Cudnie. Można iść spać)

3 komentarze:

  1. Willy wydaje się być mocniejszy od Ulfa. A w każdym razie bardziej go u mnie słychać, niż poprzednika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Darku, nawet nie wiedziałam, że wiatry w Polsce miały różne nazwy. W oderwaniu żyję :D

      Usuń
    2. Też bym nie wiedział, ale poszukałem dla potrzeb komentarza :D

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.