Piątek skończył się trochę po północy kacem moralnym, że nic nie pouczone i nic nie napisane. W sobotę nadrabiałam te ogony przerywając sobie łażeniem dookoła komina szumnie nazywanym pracą w ogródku przed domem (po prawdzie proporcje odwrotne, bo więcej łażenia i spania, niż realnej nauki). Pogoda szara, łagodna, akurat w sam raz. Usz zadzwoniła, Fred rozmawiał z nią robiąc sałatkę grecką, jedząc obiad (gdy Kochany pokazał siostrze swój talerz wypełniony dobrem wszelakim, szwagierka słusznie oświadczyła o panie, jebać biedę!; bardzo się mi to hasło podoba, zapisuję do kajecika), chodząc po ogródku i karmiąc kota. Część obiadu daliśmy Annie, sąsiadka miała więc okazję poczatować z nami kilka razy, stąd wiem, że jej irlandzkie nazwisko brzmi Áine Ní Bhroin (ale poza tym Anna nie mówi po irlandzku, pamięta jedynie pytanie o wyjście do toalety: An bhfuil cead agam dul amach go dtí an leithreas?).
Dzisiaj powtórka, tylko dzień bardziej mokry i duszny. Znalazłam czas na zrobienie sałatki jarzynowej (w tle Mozart: XXXVIII Symfonia Praska D-dur, KV 504, w wykonie Chamber Orchestra of Europe, dyr. Bernard Haitink, 2017; XLI Symfonia Jowiszowa C-dur, KV 551, w wykonie Orquestra Sinfónica de Galicia, dyr. Lorin Maazel, 2012), a w wewnętrznej kieszeni goretexu znalazłam 25 euro i kartkę z nazwiskiem Leszek Gardeła. Hm. To drugie przed spacerem nad morze. Wykorzystałam znalezione pieniądze do zakupu kawy i ciastka, chwilę posiedzieliśmy z Kochanym w kawiarence. W drodze powrotnej zrobiło się ciepło. Przed domem krótka rozmowa z Moirą (ma 76 lat, jest córką farmerów z Ardee, miała sześć sióstr i jednego brata; teraz już nie mogłaby tam mieszkać). Uczę się niewiele, ciągle coś mi przeszkadza, najbardziej drzemka, jedzenie i genealogia. Fred w swoim żywiole, wisi na telefonie rozmawiając ze znajomymi i precyzując plany.
___
edit 20:40 Kochany zainaugurował picie yerby mate z naczynka yerbowego. Poza tym jaram się: w drugi weekend czerwca jest III Festiwal Literacki O'Czytani. Przyjeżdżają Masłowska i Woydyłło!
Fiu fiu, jak u Cejrowskiego normalnie :D
OdpowiedzUsuń@Dariusz, i papieża Frania ;)
UsuńI on też? Naśladuje najlepszych z najlepszych :D
Usuń@Dariusz, a jak! Łyso Ci teraz? ;D
UsuńMuszę przejść na sałatkowe jedzenie, jak Wy. Na koniec maja wszystkie kąpieliska i baseny otwierają. 🙈Smakuje Wam Yerba?
OdpowiedzUsuńMoniko, w jakim celu uczysz się irlandzkiego?
@MaB, sałatka grecka była do kurczaka :D (pływać nadal nie umiem).
UsuńFredowi yerba smakuje, inaczej by nie pił.
Cel uczenia się jest mętny, ale częściowo dlatego, że sprawia mi to przyjemność :)