poniedziałek, 17 lipca 2023
1309. Umiarkowanie.
Kolejny pochmurny dzień, w którym usiłowałam nie prokrastynować (ze skutkiem dość skromnym). Ryszard nadal jadł oszczędnie i dużo spał. Kochany wyjechał rano do Tallaght, wrócił o normalnej porze. Spędziłam czas pomiędzy genealogią i statystyką, w ciągu dnia dwa razy rozmawiając z Fredem, i raz z mamą. Napływ wieści o rozwojowej sytuacji w dalszej rodzinie niezmiennie mąci spokój myśli (co to się odjaniepawla?). Za to mama bardzo asertywnie nie dała sobie wyrwać piątki i jest już zapisana do innego dentysty (nie jestem jeszcze taka stara!). Poza tym tatko kupił nowy akumulator do naszego samochodu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
A u mnie wreszcie porządniej pada. Może ogórki zaczną u mamy lepiej rosnąć.
OdpowiedzUsuń@Dariusz, gratulacje. U nas kolejny deszczowy poranek (bardzo ładnie).
UsuńMogę sie pochwalić ŚWIETNYMI wynikami w dziedzinie prokrastynacji. Prokrastynuję już prawie miesiąc, nawarstwiając wszelkie zaległości w pięknym stylu.
OdpowiedzUsuń@FrauBe, osobiście muszę przystopować z tymi osiągnięciami olimpijskimi ;)
Usuń