Najfajniejszym odkryciem piątkowego poranka było, że żubry online wróciły (będzie co oglądać, gdy zima przygniecie tęsknotą). Przed pracą zaszłam do Czarnej. Na mój widok baristka jeszcze robiąc kawę dla Flat White dostawiła spodek i łyżeczkę do podwójnego macchiato:
— The usual?
— Uhum
— Anything to eat?
— Nope, I'm dieting.
— That sucks, isnt it?
Nom, w drodze zastanawiałam się, czy jestem już podwójnym macchiato i proszę bardzo, jestem. Często gęsto przed dziewiątą spotykam tu grupę znajomych twarzy. Facet, który jedzie tym samym autobusem i tak szybko przebiera nogami, że zawsze jest pierwszy (flat white). Pani z krótkimi, ciemnorudymi włosami, czasami w towarzystwie mężczyzny, rozgadani wykładowcy teorii wszystkiego. Dwóch gości w wieku średnim (gdy wchodzę już siedzą zagnieżdżeni w fotelach po dwóch stronach przy wejściu). Starsze panie, wymieniają się obecnością, jedna bardziej sterana życiem i z ręką na temblaku. Czasem też młodzi przy stołach, zazwyczaj z rozłożonymi laptopami i notatkami szkolnymi. Tyle dobrego. Gdy weszłam do budynku Centrum, zaczęło padać i tak już lało cały dzień.
***
Kochany szybciej wrócił z Dublina, spotkaliśmy się na obiedzie w Cedar Gate, ja z mokrymi spodniami, bo regularna pompa. Po obiedzie (to co zwykle i lody czekoladowo-truskawkowe, Fred eksplorował) zajechaliśmy do domu, żeby się przebrać, i ponownie wyruszyliśmy w kierunku stolicy, która zaskoczyła nas poprawiającą się pogodą (w naszych okolicach deszcz naprawdę padał cięgiem, od momentu mojego wejścia do pracy z rana do wjechania w przedmieścia Dublina wczesnym wieczorem)
Jechaliśmy do Board Gáis Theatre. Kochany zaparkował tuż przy dokach na Pearse St. Było jeszcze trochę czasu (tuż po szóstej), więc poszliśmy do Czarnej z widokiem na doki (społecznie kolejne miłe doświadczenie, chociaż dla mnie już nie kawowe). Siedząc tak przy napitkach rozważaliśmy jakie rupiecie meblowe zostałyby przez nas ściągnięte ze śmietników, gdybyśmy mieli większy dom. Bardzo różne, eklektyzm byłby pełną gębą.
Przedstawienie bez antraktu zapowiedziane na wpół do ósmej zaczęło się z pięciominutowym poślizgiem. Widownia pełna. Mám w 2020 roku nominowano do nagrody Oliviera. Fabuła pozostawia wiele miejsca do domysłów opartych na emocjach i własnym doświadczeniu. Cormac Begley na koncertynie, zespół s t a r g a z e, z tancerzy najbardziej przyciągali mój wzrok Rachel Poirier i James Southward. Reasumując: nie streszczę historii, ale warto było jechać. Analiza tematu w drodze, wyczerpanie, prysznic, spać.
Notatki szkolne u młodzieży to chyba nie teraz?
OdpowiedzUsuń@Dariusz, wygląda jak słuszna uwaga. A jednak i tym razem był jakiś młody z notatkami.
Usuń