Stresior nadal jest, nie wiadomo za bardzo o czym, o wszystkim, magisterka i że w drugiej pracy sama jestem na gospodarce. Ale z tym drugim ludzie się zachowują, nie piszą, i dobrze, bo musiałabym im coś odpisywać. A z pierwszym to nie wiem, zmęczona jestem.
Skończyłam pracę o trzeciej, Kochany już się napływał i czekał na mnie na parkingu za winklem (szczęśliwie ominęłam ulewę). Na obiad pieczony plamiak + reszta wczorajszej sałatki, potem spacer z kotem i spacer nad morze. Najpierw zakręciliśmy do kawiarenki po flat white i lody (po dwie gałki, truskawkowe i słony karmel, pysznie), siedzieliśmy na wolnym powietrzu pod dachem pijąc, jedząc, rozmawiając i obserwując co na to wszystko chmury z lekka burzowe (było wietrzniej niż wczoraj i mroczniej, choć nadal ciepło), potem włóczęga plażą i tradycyjnie już w tym tygodniu powrót przez domki letniskowe.
Fred koordynuje swój nowy projekt, więc dzwoni po ludziach i nawet była rozmowa ze Zbyniem, który jak najbardziej poważnie wziął już urlop, żeby z moim Kochanym jakieś cuda wyczyniać. Małżonek mówi jednak, że i u niego widoki zamazane. Że też życie nie może się składać głównie z afterparty i zbierania oklasków.
U mnie na obiad była kaszanka. I dzisiaj też będzie, tylko z bułkami zamiast chleba i postaram się tym razem cebulę jedynie zeszklić, a nie spalić.
OdpowiedzUsuń@Dariusz, w Polsce pewnie będziemy zajadać się kaszanką na śniadanie (bez cebuli, podgrzana po prostu), tata zawsze kupuje swojską na okazję przyjazdu córci ;)
UsuńCo to jest plamiak?
OdpowiedzUsuń@FrauBe, ryba morska (dorszowata), w Polsce chyba nie jest popularna, bo tej nazwy wcześniej nie znałam (tutaj to "haddock").
Usuń