Śpię jak suseł, o dziwo mąż wstaje pierwszy. Kiedy się budzę kawa jest pita, a kot już napasiony po uszy.
Po śniadaniu i moim szukaniu mózgu w papierach poszliśmy z Kochanym na dłuższy spacer. Było tak, że zaczęliśmy wypatrywać okienka pogodowego, ale za pierwszym razem źle wycelowaliśmy. Już po przekroczeniu mostka dopadł nas deszcz, szybko wróciliśmy plażą do kawiarni; Fred wykorzystał ten kwadrans na napój, ja na ciastko.
Gdy chmura przetoczyła się nad nami i deszcz zaczął wpadać do morza, przypuściliśmy drugi atak i tym razem doszliśmy do falochronu.
Deszcz poświęcił nas ponownie, gdy byliśmy już w drodze powrotnej do domu. Odrobinkę. Super się szło. Potem Kochany pojechał na zakupy spożywczo-różane (bukiet białych róż, sztuk dwanaście), a kiedy wrócił zjedliśmy obiad.
Poza tym nic takiego się nie wydarzało. Fred rozmawiał z Perlistym. Kumpel opowieści gęsto okrasza kurwami, ale wyniki pływackie ma dobre (zachwyca się okularkami, które mu Kochany polecił), czyta Juwala Harari, tematy o szurach i chazarskich Żydach go wkurwiają, więc zaproszenia kolegów na piwo odrzuca, bo mu przestaje smakować, gdy słucha niektórych Polaków (i na zdrowie mu to wychodzi). Czy zobaczymy się z nim w Polsce? Może. Swoją drogą, też bym mogła przeczytać coś Harariego.


Tak. Yuval'a Noah Harari trzeba znać. Mimo, że jest kontrowersyjny. A może nawet dlatego.
OdpowiedzUsuń@MaB, dlaczego jest kontrowersyjny? :)
UsuńChociażby dlatego, że jako historyk wypowiada się na temat biotechnologii, nanotechnologii, czy sztucznej inteligencji. Jeśli ktoś wpada w bezrefleksyjny zachwyt nad nowymi technologiami, budzi mój dystans. Mimo to, twierdzę, że trzeba go znać, wszak jest pupilkiem Klausa Schwaba i Światowego Forum Ekonomicznego.
Usuń@MaB, aaa, czyli "kontrowersyjny" oznacza, że się z nim nie zgadasz :) A co to znaczy, że jest pupilkiem? (rozumiem, że to użycie słowa w sensie pogardliwym)
UsuńNo tak, pupilkiem gościa, który powiedział: "Nie będziesz mieć niczego i będziesz szczęśliwy”. Taka. Wypowiedź wskazuje, iż Schwab chce wprowadzić reżim. Człowiek od zarania dziejów posiada prawo do własności. To było od zawsze jego niezbywalne prawo. To było prawo człowieka wolnego
Usuń@MaB, a jak on to chce zrobić? :) (i co ma z tym wspólnego Harari?)
UsuńProgram jest zawarty w agendach WEF, a Harari jest przedstawiany w mediach jako doradcą Schwaba. Harari twierdzi, że przez rozwój sztucznej inteligencji powstanie klasa bezużytecznych ludzi. Dla mnie jego słowa sa bulwersujące. Dla Ciebie nie?
Usuń@MaB, myślę, że już zauważyłaś, że w ważnych sprawach nie potakuję bezmyślnie, tylko po to, żeby było miło. Nie wiem, co to są agendy WEF, więc się na ich temat nie wypowiem, natomiast użyteczność nie jest najważniejszą cechą wg jakiej kategoryzuję ludzi (z punktu widzenia Ziemi jesteśmy gatunkiem zupełnie bezużytecznym, jednak zamierzam żyć długo i szczęśliwie).
UsuńA ja myślę, że Ziemia sama sobie poradzi, ale jeśli człowiek będzie innemu utrudniał długie i szczęśliwe życie, to na Ziemi nie będzie nikomu fajnie.
UsuńJeśli człowiek ma np. jakiś kawałek pola, to o niego dba. Jeśli coś jest wspólne, to zazwyczaj każdy chce korzystać, ale już dbać niekoniecznie.
@MaB, utrudnianie życie niestety ma coś wspólnego z ilością przestrzeni jaką zajmujemy (a dużo nas jest). Co do własności, zgadzam się. Do poszanowania wspólnego dobra trzeba wychowywać, bo nie jest to zachowanie naturalne.
UsuńJest dość miejsca na planecie, bo agendy przewidują masowe przesiedlenia do 2030 roku. To może jednak trochę potrwać, przecież ludzie będą musieli mieć dobry powód ku temu, no i muszą powstać te 15 minutowe ekologiczne miasta.
Usuń@MaB, nie wiem, co napisałaś. Czy przesiedlenia to jest to samo, co migracje? (przesiedlenia są przymusowe, migracje to najnaturalniejsza rzecz na świecie, człowiek migrował zawsze).
UsuńNie ma dość miejsca, świetnie to widać przy każdej zmianie klimatu. Najekonomiczniej żyje się w klimacie umiarkowanym, bez wojny i w pewnym oddaleniu od drugiego człowieka (że tłok powoduje u niektórych cieczkę umysłową pokazała pandemia).
Jeśli chodzi o 15-minutowe "ekologiczne" miasta, są nimi np. ... peerelowskie blokowiska. Budynki ohydne, ale otoczenie projektowano tak, żeby mieć przedszkole, warzywniak i meblowy pod bokiem, bez konieczności dalszych wędrówek ludów. Obecnie problem w nowych osiedlach jest generowany przez nieokiełznany kapitalizm (budujący nie zastanawiają się, gdzie ludzie będą spędzać wolny czas i jak zapchają się arterie dojazdowe, gdy lud wyjedzie do pracy - wszystko jest obliczone pod określony metraż na sztukę człowieka, zaczęto nawet wstępnie wmawiać Polakom, że uwielbiają wynajmowane mikroapartamenty, jako główne środowisko życia, co jest kompletnie niezgodne z psychologią).
W wypadku kryzysów społecznych i klimatycznych migracja i przesiedlenie często stosowane jest zamiennie. Warunek przymusu w tym wypadku może być osobistym wyborem, a nie nakazem. Przesiedleniec to osoba, którą przesiedlono, albo sama się przesiedliła, czyli przeprowadziła się tzn. znalazła nowe miejsce zamieszkania. Podobne znaczenie ma też słowo relokacja.
UsuńW języku polskim migracja jest słowem dość neutralnym (oznacza przemieszczenie się gdzie indziej), przesiedlenie może (chociaż nie musi) oznaczać przymus zewnętrzny, a relokacja jest (wg mnie) rodzajem nowomowy (wyjeżdżając z kraju raczej nie powiesz o sobie, że się relokujesz; częściej używa się go w kontekście firm, czyli zarządzanych obiektów). Innymi słowy, używając relokacji lub przesiedlenia używa się słowa bardziej dwuznacznego oraz potencjalnie pejoratywnego (pozostanę przy byciu migrantką :)).
UsuńKiedyś pęknę z zazdrości, patrząc na to morze. Jesteście podwójnymi szczęściarzami!
OdpowiedzUsuń@FrauBe, nie pękaj! Razem z Fredem wspieramy Twoje żądanie dostępu Rzeszowa do morza.
UsuńDziękuję, dobrze wiedzieć, że ma się takie zaplecze :-)
UsuńMiałem podobnie przy nocnym spacerze - tyle deszczu, że mnie ledwo poświecił.
OdpowiedzUsuń@Dariusz, dlaczego spacerujesz w nocy?
UsuńBo lubię?
UsuńBo na pewno nie będzie intensywnego słońca?
Bo jest ciemno, więc mogę wyjść ubrany jak szmaciarz?
Bo są minimalne szanse, że spotkam kogoś znajomego?
Wszystko razem do kupy, w stopniu, nad którym nie chce mi się zastanawiać. I pewnie coś jeszcze.
@Dariusz, ciekawe. Chyba nie lubię spacerować po nocy. Zresztą ... nie wiem, nie pamiętam, żebym kiedykolwiek robiła to metodycznie.
UsuńSpacery u ukochaną osobą są niezwykle. M z Mężem- także dużo wtedy rozmawiamy🤗💕
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Was najserdeczniej🌞😄🌸
@Morgana, oboje lubimy łazić i gadać - dobraliśmy się. Pozdrawiam :)
Usuń