Strony

sobota, 15 lipca 2023

1307. Inaczej zwiariuję.

Wpis z dnia wczorajszego opublikowałam dopiero dzisiaj rano (przed północą byłam zbyt zmęczona, żeby zajmować się sortowaniem wydarzeń).

Jakiś czas po południu Fred oświadczył, że musi coś zrobić, bo inaczej zwariuje. Więc zrobił nam obojgu po zupie z Lidla, następnie wpakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy gdziekolwiek. Gdziekolwiek było w okolicach Drołdy. Najpierw chodziliśmy po znajomym parku zanurzonym w szarej pogodzie. 




Spotkaliśmy na swojej drodze kilka par, pod jabłoniami leżały pierwsza opadłe jabłka, Generał nie zwracał na nas uwagi, tak był zajęty popołudniową toaletą.

Byliśmy też na kawie u Aury, w TK Maxxie (Fred kupił bluzkę dla mojej mamy) i w Tesco (teoretycznie po kocie żarcie, ale dvd z filmem 1917 też się jakoś znalazło w torbie). Po powrocie do domu było picie herbat oraz telefon do Krakusów z okazji urodzinowej (przyjaciele mieli "rodos" na balkonie wieżowca; ich Młodsza Latorośl ponownie złamała rękę niedawno złamaną). Wertuję statystykę od przodu do tyłu, od czasu do czasu wertuję też dokumenty z okolic Tarnogrodu (mądrala by powiedział, że robię kwerendę), jem obiad zrobiony przez Freda, przytulam Freda, piję herbatę z cytryną. Czekam na godzinę 22:18, żeby potwierdzić, że o tej porze włącza się tuner, zupełnie nieproszony (zauważyłam to jakiś czas temu, problemu na razie nie rozwiązałam; jutro wyłączę laptopa przed godziną 0 i zobaczę, czy o tej samej porze tuner nadal odpala; na razie nie mam innego pomysłu, bo też i za dużo o tym nie myślałam). 

8 komentarzy:

  1. O właśnie, kot... Miałem ci podrzucić Quo vadis, felis? z ostatniego Przekroju. Pdf poszedł mailem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariusz, otrzymałam. Czytam, nie zgadzam się z niektórymi tezami. Np. porównanie hiperaktywności kotów z hiperaktywnością dzieci. Niezgrabne. Że co, dzieci są hiperaktywne, bo są odbieranie od matki w wieku dwóch tygodni? :D Albo, że "dawni weterynarze" nie znali przypadków hiperkatywności u kotów. Jak dawni? Bo się w ogóle kotami nie zajmowali? Co najwyżej zajmowali się ich usypianiem, choć i to niekoniecznie; myślę, że porada była taka, żeby uderzyć w głowę szpadlem. Ach, i jeszcze kastracja chirurgiczna jest zabiegiem OKALECZAJĄCYM. Dobra, sprawdzam, czy autor jest płci męskiej. Bingo. O matko, a to dopiero pierwsza strona! :D

      Usuń
    2. Bo kobiety uważają, że kastracja to coś jak wizyta u fryzjera i ma równie wielki wpływ na organizm?

      Usuń
    3. @Dariuszu, hm, napisałeś to, czyli musisz uważać, że Twoje pytanie jakoś się łączy z tym, co napisałam. Ok :D

      Usuń
  2. Lubię się tak dystansować na zielono. A natura to dla mnie najwdzięczniejszy temat. Przyjemne dla oka zdjęcia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @MaB, lubimy łazić bez celu, więc się nam zdarza takie łapanie relaksu.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. @FrauBe, szaro-burzowa, przez większość ostatniego tygodnia. Nie narzekam, przyzwyczaiłam się do tego klimatu i spijam śmietankę (latem stopy przestały mi puchnąć w banie).

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.