Strony

piątek, 11 sierpnia 2023

1334. Tojebusia.

Oboje martwimy się kocim brakiem nastroju. Ryszard zjadł pierwszy posiłek dopiero, gdy wróciłam do domu, a nie było to od razu po pracy (najpierw Fred chciał zapłacić ubezpieczenie samochodowe, potem z biura poszliśmy pod wielkim parasolem na kaffkę do Czarnej; lało).

Kochanemu się przypomniało już po obiedzie, że mi kupił jeszcze jeden gadżet dziewczyński i gdzieś go zbunkrował. Oto on po szczęśliwym znalezieniu:

Tweedowa tojebusia, prawie jak mamy Muminka. Kiedy się ją rozwikła okazuje się bardziej pojemna w środku niż to wygląda po wierzchu (można w niej zmieścić ciętego ratlerka). 

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. @Dariusz, trudno powiedzieć, raczej odczuwał dyskomfort, (niekoniecznie brzuszka, może plecy go bolały, bo długo się wylegiwał i potem ostrożnie spacerował).

      Usuń
  2. To dla mnie doprawdy niepojęte, że ten Twój chłop z własnej woli chodzi po tych sklepach i kupuje Ci ciuchy, buty i dodatki. A Ty Jemu coś kupiłaś na rocznicę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @MaB, dzięki Internetowi można zaobserwować różne trendy rodzinne :) Tak, Kochany lubi chodzić po sklepach (w ogóle chodzenie go relaksuje), lubi wyszukiwać rzeczy dla mnie i ma dobry gust. Ja z kolei wolę iść z nim do sklepu, pokazać mu coś i kupić, kiedy mam 100% pewności, że to jest to, co chce.

      Usuń
    2. To dobrze, że tak o Ciebie dba. Ty też dbaj o niego. To ważne. Nie musisz się chwalić, co wymyśliłaś, jeśli nie chcesz. :)

      Usuń
    3. @MaB, nie wiem, dlaczego mi doradzasz :)

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.