Z Kochanym do późna w łóżku, jak zakopane w liściach jeże -- nie miało znaczenia, że wczoraj drzemałam większość dnia, śniłam barwnie i wstałam dopiero przed dziesiątą. Razem grzebaliśmy się do popołudnia ze śniadaniem (Ale kochanie, nie, że do tej wpół do pierwszej nic nie robiliśmy, poważnym głosem zaczął Fred, przecież spaliśmy).
Potem trzeba było zacząć sprzątać (oh, why?!). W tle grali Ralph Kamiński, Podsiadło, Mikromusic, Skubas, Zalewski, itd. Szybki obiad (spaghetti z gotowym pesto). Zadzwoniłam do mamy; rodzice na kamerce zdali relację, że w Polsce zimno, a tu wysiadł im piec, przez co nie ma ciepłej wody w kranach (w grzejnikach jeszcze jako tako). Ka zadzwonił z pytaniem jak tam, więc postanowiliśmy się wyrobić z kolędą do przyjaciół. A mieliśmy motywację: chcieliśmy obejrzeć na Netflixie serial 1670. Udało się, trzy odcinki całkiem spoko, dobra muzyka, ciekawe, młode twarze.
Widzę, że nie tylko mnie sobota długo przetrzymała w pościeli. Ale do sprzątania zabrakło mi motywacji.
OdpowiedzUsuń@Dariusz, nas zmotywował niedzielny gość.
UsuńCzyli z tym również jesteśmy podobni, bo mnie czeka wielkie sprzątanie w poniedziałek, a motywacją też jest gość* :D
Usuń______
* ksiądz po kolędzie przyjdzie
@Dariusz, ło matko, współodczuwam ;]
UsuńWczoraj odespałam cały tydzień. Najpierw obudziłam się o 10.30, potem położyłam się o 12.00 i wstałam o 16.30. Następnie padłam o 19.00 i spałam do dzisiaj 10.30. gę powiedzieć, że od biedy za ten tydzień wystarczy.
OdpowiedzUsuń@FrauBe, brawo Ty :D
UsuńOd czasu, gdy wróciłam z Polski spałam bardzo nierówno, dopiero śpiączka piątkowa mnie wyciszyła. Czyli dobrze, tak było trzeba.
ojej jaki cudowny zestaw muzyczny
OdpowiedzUsuń