Strony

wtorek, 9 stycznia 2024

1485. Rozpieszczana.

Kochany ponownie miał długą noc. Wychodząc z domu znowu nieomal przewróciłam się o Bána. W ciągu dnia mąż odebrał moją paczkę od kuriera (tzn. usłyszał walenie w drzwi i zobaczył tył kuriera pakującego się do samochodu), potem przyjechał po mnie do miasta, gdy skończyłam pracę, zrobił zakupy w Tesco i sprawdził jeszcze w TK Maxxie, czy obniżyli cenę kaszmirowego szala, który sobie upatrzył. Rura im zmiękła, szal należy do Freda. Musztardowy ;)

W domu rodzinnym stało dzisiaj na termometrze -15°C (rozmawiałam ponad pół godziny z mamą, gdy Kochany tworzył obiad). Obiad zacny: smażone robaki + sałatka grecka à la Fred. Po posiłku (celebrowanym z jednoczesnym słuchaniem New Model Army) zasiedliśmy do filmu Jarmuscha, Noc na ziemi (1991). Bardzo mi pasował do klimatu dzisiejszego wieczora. Internetowe kalendrynki przekonują, że światła przybyło. Nadal wątpię.

3 komentarze:

  1. New Model Army... Coś mi się kojarzy. Chyba brat tego słuchał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariusz, też znałam bardziej z nazwy niż z muzyki (i teraz nadrabiam jako żona).

      Usuń
    2. Odpaliłem na moment jakiś przypadkowy album grupy na Spotify przy lekturze blotki i wyłączyłem w połowie pierwszej piosenki. Nic dla mnie, nie w tym momencie życia w każdym razie.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.