Druga pobudka po ósmej (pierwsza była chyba wtedy, gdy Fred przygotowywał się do wyjścia, ale to tylko na czas obrócenia się na drugi boczuś).
Po śniadaniu, żeby zapobiec marazmowi, wybrałam się na dłuższą pieszą wycieczkę (pogoda sprzyjała, chłodno, ale bezwietrznie i bez deszczu). Minęłam Dżejmiego spacerującego z psem (hny). Rzeczka pomykała raźno, zrobiłam to zdjęcie niebezpiecznie bujając się na lichej kładce:
Krokodyle zastałam prawie zupełnie przysypane piaskiem:
Znalazłam parę dziwnych kamieni:
... i obfotografowałam skały Gondwany:
Podobnie jak rok temu o tej porze, na plaży pojawiły się duże muszle, a na nich mnóstwo pąkli, chyba jeszcze żywych. Może przypływ (który już zmierzał w naszym kierunku) zabrał je z powrotem:
Do domu wróciłam w południe (kiedy byłam już niedaleko naszej hacjendy zauważyłam kuśtykająca Moirę; pomyślałam, że ta mała starsza pani w swojej dziwnej czapce z powiewającymi wiązaniami wygląda jak irlandzki skrzat, a ona jakby usłyszała moje myśli, odwróciła się i machnęłyśmy do siebie).
Włączyłam Rozmyślania (skończyłam je dzisiaj słuchać), trochę serfowałam w sieci, wyszłam na chwilę na dwór, żeby sfotografować ubezpieczenie samochodu Anne i wysłać jej zdjęcie messengerem (napisała do mnie z hameryki, bo nie mogła się dodzwonić do Majkela), więc zaraz wpadłam na Bána. Pogłaskałam go i zamknęłam mu drzwi przed nosem, sąsiad się jednak łatwo nie poddawał. Czy ten ryjek może kłamać?
Ramotowaty Dalgliesh mnie wciągnął, obejrzałam trzy kolejne odcinki Cover Her Face, ostatni tuż przed powrotem Freda do domu.
Kochany zatrzymał się samochodem przed wjazdem do osiedla, bo trasę blokowały mu dwie karetki pogotowia. Zjedliśmy obiad wyglądając od czasu przez okno w mrok (światła nadal błyskały, ludzie zaczęli się zbierać przed domem sąsiada-rybaka; zły znak). Grało nam Pink Floyd, płyta Wish You Were Here (1975). Katlin właśnie zapukała, żeby nam powiedzieć (zapłakana i wstrząśnięta). Thomas umarł.








Rzuciłem okiem na jednego z tych starych Dalglieshów (wybrałem Death of an Expert Witness , bo to widziałem w nowej ekranizacji). I sam nie wiem... jakoś strasznie powoli akcja się w odcinku rozkręcała.
OdpowiedzUsuń@Dariusz, "Cover Her Face" to aż sześć odcinków! Jak się domyślasz, jest tam trup, któremu trzeba zakryć twarz, ale czekasz na tę scenę do czwartego odcinka :D Myślę, że dalej jest podobnie, ale jakoś mnie to akurat wciąga. Lubię takie snuje, gdy są dobrze zagrane.
UsuńOooch woda!!!
OdpowiedzUsuńTen pierwszy kamień to kawałek lastrico, wyturlany i wygładzony przez morze.
@FrauBe, woda, jak zawsze :D
UsuńNie, ten pierwszy to czarny kamień z kawałkami innego, jasnego minerału, natomiast drugi po wyschnięciu wygląda jak wygładzona glina (cegła?).