Rano morska mgła, potem słonecznie. Normalnie w takich warunkach udalibyśmy się na dłuższy spacer, ale z uwagi na sytuację mało od nas zależną, tylko przemykaliśmy po krajobrazie. Katlin uspokoiła nas, że facet zainteresowany starym samochodem pojawi się dopiero jutro, więc po śniadaniu mogliśmy wyjechać na zakupy niezbędników (np. Fred odkrył, że mu się zapodział olejek do inhalacji). Czyli Tesco, Lidl, Costa, Homebase (mąż szukał zabezpieczenia dla karłowatej wierzby, którą Bán zaczął traktować jak drapak; za życia Ryszarda taka sytuacja nie miałaby miejsca!), myjnia samochodowa na Millmount i do domu. Podróżujemy nucąc osobno i pospołu lisią piosenkę.
Zadzwoniłam do mamy, pokazałam rodzicom nowy samochód oraz ogródek i niezobowiązująco poczatowałam. Po obiedzie + inhalacji Kochany wskoczył do łóżka, żeby gnieżdżąc się wygodnie w mojej poduszce pisać własny tekst. W tym czasie zaczytałam się w Drive Your Plow Over the Bones of the Dead (Fitzcarraldo Editions, 2020). Nie miałam tego w planie, ale po dziewiątej niepostrzeżenie dotarłam do końca książki (po drodze opowiedziałam Kochanemu, który w międzyczasie skończył pisać i wyturlał się spod kołdry, o różnicach pomiędzy oryginalnym tekstem i scenariuszem Pokotu).
Wierzba tak karłowata, że kot da jej radę?
OdpowiedzUsuń@Dariusz, tak, jest malutka i łatwo dostępna dla takiego szkodnika jak Bán.
UsuńMój weekend upływa pod znakiem paskudnej roboty - rozpatrywania odwołań od ocen w konkursie kuratoryjnym. Bardzo niewdzięczna praca. I nudna.
OdpowiedzUsuń@FrauBe, u nas bezruch, kurujemy się bardzo niemrawo. Co to jest konkurs kuratoryjny?
Usuń