Piątek
Wstałam wcześnie, bo od wczoraj tlił mi się w głowie pomysł, że razem zjemy śniadanie. Byłam jednak zbyt śpiąca, więc zrobiłam śniadanie tylko dla męża. Mimo wszystko po wyjeździe Freda już się nie położyłam do łóżka i jakoś przeturlałam się przez dzień, po drodze przeglądając papiery pracownicze. Trochę mnie zmuliło po trzeciej i poszłam na drzemkę, obudził mnie dopiero niepokój, że Fred coś nie wraca. Kochany utknął w mieście robiąc zakupu obiadowe. Obiad. Moje Kochanie zmęczone, więc wcześnie poszedł spać (jutro znowu to samo). Pogoda szara, wieczorem ciepły deszcz.
Sobota
Obudziłam się na chwilę, gdy Kochany wstał, ale pokonała mnie drzemka i zaczęłam dzień dopiero po ósmej. Nie wiem, co robiłam do wczesnego popołudnia (poza jedzeniem), ale w końcu kupiłam piąty tom Szymiczkowej w audiobooku, Śmierć na Wenecji (Znak, 2023). Zamierzałam zrobić to już wczoraj, ale Woblink zirytował mnie na tyle, że dzisiaj zakupu dokonałam w Publio. Słuchanie mnie pochłonęło dość mocno. W międzyczasie Kochany wrócił, zjedliśmy obiad. Audiobooki to zuo, człowiek potem nie ma co pisać na blogu.
Niedziela
Wstałam pierwsza i zadzwoniłam do mamy z życzeniami. Następnie ruchy jakieś rozlazłe, pogoda też taka różna, chmury, deszcz, nagle słońce. Na śniadanie Fred przygotował białą kiełbasę i wziął się do robienia fasolki po bretońsku. Wyjechaliśmy na kawę i małe zakupy. Po powrocie do domu chwilę rozmawialiśmy z Katlin i Majkiem: samochód Majkela już jest naprawiony, ale przygotowań do wyprowadzki jakoś nie widać, a czas mu się kończy. Przypomniało się nam, że mamy dzisiaj rocznicę spotkania, zadzwoniłam do domu jeszcze raz, żeby obwieścić to rodzicom. Przez większość dnia słuchałam Segdy czytającej Śmierć na Wenecji i skończyłam lekturę przed siódmą. Z rozczarowaniem odkryłam, że ostatni plik jest nieco uszkodzony i dźwięk kilka razy przeskakiwał (poza tym historia jak zwykle przyjemna). Żeby mieć co robić po książce, przeprosiłam się z MyHeritage (wykupiłam subskrypcję na kolejny rok). Słuchamy bardów (Bukartyk, Nohavica). Coraz więcej lat się znamy z Kochanym ... palców na kocich łapkach niedługo zabraknie.
"Śmierć na Wenecji" to bardzo głęboki ukłon Szymiczkowej w kierunku Tove Jansson. Polecam teraz, jak jesteś jeszcze na świeżo, przeczytać rozdział "Lata Muminków" z powodzianami siedzącymi na dachu drewutni.
OdpowiedzUsuńChyba wezmę przykład z Wolanda i też ugotuję w tygodniu fasolkę po bretońsku.
@Dariusz, chwilowo muszę się rozprawić z innymi tekstami, ale kto wie (książkę mam chyba w Polsce? ...)
UsuńWoland to przeczytał i wypowiedział na głos myśl, że wcale nieprawda, że zrobisz pewnie zwykłą fasolkę w sosie pomidorowym :DDD
Taką to bym jadł, gdybym kupił puszkę. Ale moja fasolka i tak jest pewnie różna od jego. Woland dodaje marchew?
UsuńNie, na Jowisza, dlaczego miałbym dodawać marchewkę? Po prostu bardzo uważam, by nikt nie pomylił mojej fasolki po bretońsku z zupą fasolową, znaczy się, ma być odpowiednio dużo kiełbasy, na pół kilo suchej fasoli kilogram mięcha!
UsuńMimo słonecznej pogody i lazurowego nieba przespałam weekend. Matury mi zaszkodziły.
OdpowiedzUsuń@FrauBe, słyszałam o takich sytuacjach. Trzeba zastosować kurację ;)
Usuńooo MyHeritage no właśnie dzięki mega wielkiemu drzewu genealogicznemu męża też się tam onegdaj zalogowałam. Ale daaaaawno nie zaglądałam i teraz mam problem wciąż mnie wywala nie umiem wejść i właśnie się zastanawiałam czy to jeszcze działa darmowo czy już tylko za opłatą bo nawet rest hasła coś nie podziałał.
OdpowiedzUsuń@Polly, dziwne, miałam przez jakiś czas wersję darmową i wchodziłam bez problemu. A wykupiłam, bo mi proponowali sporą zniżkę (poza tym już się trochę stęskniłam).
UsuńNo ja też wchodziłam ale teraz z rok nie zaglądałam i nie mogę się dostać
Usuń