Strony

sobota, 17 sierpnia 2024

1705. Jesienna sobota.

Goście pchają się drzwiami i oknami; ostatnio wyrzuciłam jednego za drzwi, jeśli to ten sam, to sporo urósł (a jeśli to nie ten sam przemaszerował właśnie przed chwilą po wieczornej kuchni, to mamy bliźniaki):

Na śniadanie same delicje: kilka serów (halloumi na ciepło, wensleydale z żurawiną, cream cheese z czosnkiem i ziołami), maliny, plastry indyka, paprykowy hummus. Na obiad pyry z gzikiem. Żeby zrobić gzik była wyprawa po śmietankę i biały ser. Przed zakupami zaszliśmy do paru miejsc obejrzeć fotele (chciałabym wymienić swoje chybotliwe krzesło na coś bardziejszego), i na kawę po sąsiedzku.

Wieczorem obejrzeliśmy The Quiet Girl (2022); po wzruszającym seansie przejęliśmy opiekę nad Junoną (nie znam sąsiadki, która współopiekuje się z nami kotem, dopiero wczoraj rano po raz pierwszy widziałam jak wychodzi z synem z domu Anne; z jakichś powodów nie pcham się do bliższego zapoznania). Ponieważ koteczka ma już serdecznie dość piguł z tuńczykiem (zupełnie ją rozumiem), znalazłam w szafce pasztecik sprezentowany jej po śmierci Rysia. Tak jak myśleliśmy, ekskluzywne żarcie Rysiowe okazało się hitem.
___
edit 00:05 pająk po trzecie eskapadzie kuchennej (nieomal wszedł Fredowi pod kapeć), został przykryty szmatką i wyeksmitowany przed dom (kurcgalopkiem, na wszystkich sprawnych nogach w liczbie ośmiu, skrył się w trawie)

2 komentarze:

  1. Wg mnie pyry z gzikiem są o wiele bardziej dziwaczne niż jajka z makaronem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariusz, rozumiem. Jednak, jakkolwiek by się to nie wydawało dziwaczne, jak zauważyłeś, jedliśmy je nie dlatego, że było nam wszystko jedno :)

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.