Spałam długo, kręcenie się z boczusia na boczuś, nad ranem ebooki. Mama wzięła wolne, miałyśmy w planach wyjazd nie-od-razu-wiadomo-gdzie. Padło na Magnolię (łatwo dojechać, pogoda nie wchodzi w paradę); przed drogą zjedliśmy po małym pączku; przystanek w Tcy, punkt pocztowy i Rossmann.
Wyruszyliśmy we trójkę „starą” trasą (zamiast drogi szybkiego ruchu wybudowanej w 2012), wjechaliśmy więc do środka miasta przez Nadodrze podziwiając nowe budynki, które rosną jak na drożdżach. W drodze rozmawiałam z Kochanym, który poinformował mnie o dziwnej śmierci Gene’a Hackmana.
Chodziłam z rodzicami po centrum handlowym tylko trochę, nic nie kupiliśmy, tak naprawdę w planach był obiad i kawa; to pierwsze w Lepione, potem zeszliśmy do Karmello (w Sowie wszystkie stoliki zajęte).
Powrót do domu o czwartej, kanapki, ciasto, płaroty; znowu rozmawiałam z Kochanym, mąż pokazał mi nowe płyty kupione dzisiaj w Dublinie. Spać się chce, może jutro dodam coś jeszcze.


Z płyt mąż kupił coś ciekawego?
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawego:
UsuńPatty Smith, kolekcja pierwszych pięciu albumów studyjnych,
Nick Cave & The Bad Seeds - Kicking Against The Prics,
Nick Cave & Warren Ellis - Carnage oraz 2 płyty Rory'ego Gallaghera, ale one z przeznaczeniem na prezenty.
Lubię Wrocław.❤️ Miłego pobytu.🍀
OdpowiedzUsuń@maskakropka2, czas upływa szybko, a to było wczoraj., Niemniej dziękuję :)
Usuń