Poranne rozruchy wolne; Kochany ubiegł mnie we wstawaniu i ogarnianiu Kuchniosalonu. Śniadanie złożyłam z tego, co wymagało natychmiastowego zjedzenia: z parówek i robaków w pil pil, na swój talerz wrzuciłam jajko sadzone. Zębów mycie, włosów czesanie, bluzki szukanie, wyjazd do Dublina, a tak naprawdę początkowo do Dún Laoghaire ...
Z Dún Laoghaire już tylko rzut beretem do cmentarza Deansgrange. Naszym celem były oczywiście dwa groby: Dermot Morgan został pochowany w kwaterze rodzinnej (niedaleko miejsca, gdzie zaparkowaliśmy, jak się zaraz okazało), natomiast Sinéad O'Connor w bardziej "ekskluzywnej" (jak na Irlandię ;)) części cmentarza.
Dzięki jasnym wskazówkom na stronie DC, znalezienie tego o co nam chodziło nie było skomplikowane. Obydwa groby proste, u Dermota wzruszyły mnie lovely horses pozostawione przy kamieniu z jego nazwiskiem; dużo przestrzeni, cmentarz zalany słońce, urzędują na nim kruki.
Po wizycie cmentarnej zaczęliśmy zawracać w kierunku domu, ale z przystankiem: skręciliśmy do zamku w Malahide.
Lunch (testowanie nowego smaku Sanpellegrino, granat z pomarańczą), ławeczka, spacer ścieżką wśród paproci drzewiastych. Nie skorzystaliśmy z miejsc biletowanych, nie było takiej potrzeby.
Zaskoczona byłam, że wyprawa mnie zmęczyła. Po powrocie do domu ostatkiem sił dowlokłam się do Anne wręczyć jej dzbanek z filtrem (Kochany kupił jej taki sam jak nam), i musiałam na chwilę się położyć. Naprawdę na chwilę, bo chciałam skorzystać z dobrej pogody i wyjść z koteczkami na dwór. Po spacerze zapadłam się w stupor, w tym czasie mąż wyczarował mielone kotlety wołowe i zrobił obiad. Reszta kontaktu ze światem: w trakcie kociego spaceru jeszcze raz zaszłam do Anne, tym razem z Bronią / Krakusy zadzwoniły w czasie obiadu / dzwoniłam do mamy, a Fred do Wu. Wnioski ogólne: w Polsce gorąco, chyba wszyscy zdrowi, ale niestety musimy szukać opiekunów dla koteczek, bo wymarzone okoliczności są niedostępne.






O'Connor nie leży na cmentarzu dla wyznawców islamu? Oni chyba mają swoje, podobnie jak żydzi. Przynajmniej u nas takie funkcjonują 🤔
OdpowiedzUsuń@Aśka, może i jest gdzieś cmentarz dla wyznawców islamu, nie wiem. Sinéad została pochowana na tym samym cmentarzu, na którym leży jej matka, Johanna Marie O'Grady O'Connor.
UsuńAha. Tak tylko zapytałam, z ciekawości, bo wiem że pewne religie są dość restrykcyjne w kwestii pochówku. I zastanowiło mnie, czy Sinead kolejny raz dokonała jakiejś rewolucji wyznaniowej w swym życiu, czy może po jej śmierci ktoś zignorował pewne jej wybory.
Usuń@Aśka, nie śledziłam jej wyborów światopoglądowych zbyt wytrwale. Z drugiej strony, islam nie jest jedną religią (podobnie jak nie jest nią chrześcijaństwo), muzułmanie podtrzymują złudzenie jedności, ale wyznanie nie przesądza o typie pochówku (surowe reguły jednej grupy wyznawców mogą nie dotyczyć innej grupy, już nie mówiąc o tym, że dla Sinéad jej wybór religii miał równie duże znaczenie, jak tożsamość irlandzka).
UsuńCześć! Może tym razem wpadniecie?
OdpowiedzUsuń@Agniecha, zastanawiamy się nad tym :) Oczywiście, jeśli będziemy mieli samochód, możemy dojechać na jeden dzień. Drugą opcją jest poszukanie noclegu. Mąż przewiduje, że w przypadku gorącego lata chodzenie po wyższych górach będzie zbyt uciążliwe, ale góry zalesione, albo po prostu przejażdżka po Dolnym Śląsku to opcje miłe sercu :)
UsuńTo będziemy w kontakcie.
Usuń@Agniecha, będziemy :) Zakładam, że przylatujemy na około tydzień. Jeszcze nie zdecydowaliśmy na jakie lotnisko, od tego zaś sporo zależy (na razie na Dolnym Śląsku nie mamy samochodu).
UsuńDobra, to w mailu będziemy ustalać nieistotne strzegóły ( jako rzekła Angouleme we Wiedźminie ).
UsuńKawa kawą, ale jaki wielki croissant!
OdpowiedzUsuń@Tomku, wolę mniejsze, wydają się mi smaczniejsze, ale tylko takie mieli, więc cóż :D
UsuńZameczek fajowski, ale mural z pierwszego zdjęcia - absolutna rewelacja!
OdpowiedzUsuń@FrauBe, mural jest na tej samej ulicy, co wspomniana kawiarnia, pod numerem szóstym :)
UsuńAaa... to mural. A ja się zastanawiałem, co to za dziwactwo - plandeka na dach rzucona z powycinanymi otworami na okna czy inny pies.
Usuń@Dariusz, W każdym razie wyobraźni Ci nie brakuje :-)
Usuń