Upiór Siembiedy wleciał do ucha o poranku. Tak skutecznie się na nim skupiłam, że została mi tylko godzina, ale zostawię ją sobie na jutro.
Pod wieczór, po obiedzie i spacerze z koteczkami, rozmawiałam z mamą. Tatko miał dzisiaj rezonans głowy (prywatnie, bo inaczej musiałby czekać z rok), mama cały dzień źle się czuła z powodu pogody. Porozmawialiśmy trochę, smęciłam im o naszych planach lotniczych. W tym czasie Fred zagajał z Haną (coś tam się wykluwa).
Ogólnie dzień rozbabrany, mokro, na czas spaceru musiałam wymienić szorty na długie spodnie, aktywność twórcza i sensowna minimalna.
U mnie pogodowy stan całkiem ok, tylko wietrznie. Może ciśnienie jest niezbyt dobre - ale miało niby padać, a żadnej kropli nawet nie było.
OdpowiedzUsuń@Tomku, na niektórych pogoda tak nie oddziaływuje, ja np. nie mam większego problemu, ale przekonałam się już, że ciśnienie atmosferyczne ma znaczenie (całkiem niedawno zresztą, gdy wracałam z Polski do Irlandii — duża różnica w ciśnieniu realnie wpłynęła na moje samopoczucie, nawet się trochę wystraszyłam).
UsuńNie umiem słuchać książek. Jestem słaba w słuchaniu, bo natychmiast automatycznie się wyłączam i moje myśli wyrywają gdzieś hen, daleko, w zarośla.
OdpowiedzUsuń@FrauBe, sądziłam podobnie (że nie będę się mogła skupić) i początki słuchania były skromne (zaczęłam chyba od wolnychlektur.pl). Zdarza się, że myśl mi ucieka, ale to w sumie zależy od tekstu.
Usuń