Strony

wtorek, 9 czerwca 2026

2366. Petrichor.

W osiedlu sianokosy. W czasie gdy byłam w pracy, przyjechały dwie maszyny i szybko skosiły zarośnięte trawnikołąki, stada czarnych ptaków rozpoczęły cierpliwe suszenie. Pogoda przedziwnie zmienna, burzowa, w powietrzu zapach ziemi po deszczu i skoszonej trawy. 

Byłam sama w Jamie, obyło się bez dramatów, nic ciekawego znaczy, tylko dużo gadam i boli mnie gardło. Przybyłam na wieś zaopatrzona w tartaletki z Termon. 

Wieczorem dosłuchałam do połowy kryminałek i wróciłam do poważniejszych tematów. Merdam paluszkami pod kołdrą rozmyślając jak mam fajnie, w domu naprawdę się relaksuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.