Małżonek wyrwany przeze mnie ze snu znalazł mi okulary, które wieczorem zostawiłam tak, że w środę rano były na podłodze i to wcale nie po mojej stronie łóżka. Znalazł, po czym zapadł w śpiączkę. W pracy odrobiłam wtorek (był lunch w Moorlandzie i senny powrót komunikacją miejską do domu), po czym krótko po powrocie wygenerowałam link i porozmawiałam z Jujką, z którą razem mamy napisać esej. Fred w tym czasie był już po drugiej stronie kraju, wrócił gdzieś w nocy, gdy wierciłam się w objęciach Morfeusza. Piszę dopiero dzisiaj, bo wczoraj mi się nie bardzo chciało, nie było też zresztą o czym. Tymczasem kot obudził mnie ponaglająco (mamo, umieram z głodu!) tuż przed esemesem od Jujki. Kochany śpi, pralka chodzi, rozmowa z Jujką odhaczona, dwa artykuły wysłane do akceptacji. Good.
___
edit 23:55 Dochtór zaakceptował jeden z artykułów, będzie na czym pracować, ale dzisiaj nie zaczęłam. Butki w monstery i kurtka Rolling Stonesów miały swoją inaugurację (do towarzystwa sztruksowej spódniczce i bandanie Freda), gdyż Ka został zesłany na zwolnienie lekarskie (żeby kózka nie skakała ...), więc mogliśmy wpaść na pogaduchy. No i wpadliśmy. Takie odniosłam wrażenie, że przyjaciel męża chciał po prostu odpocząć od gadania Jot, ale mu się nie udało, przy okazji my też sobie posłuchaliśmy. Pomóc nie umiemy, Jot ma chyba kiepski moment w życiu i sama się zapętla w pretensjach, zobaczymy, co się z tego wykluje. Za to Żółty szalik z Gajosem (2000) był oglądany. Pilchowy tekst marny, koncertowo zagrany przez wybitnego aktora.
czwartek, 5 maja 2022
869-870. Majowa mielonka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Mnie się nie chce pisać już trzeci dzień.
OdpowiedzUsuńU mnie to efekt tego, że dwa dni pod rząd szłam spać po północy, nie nadaję się na takie ekstrawagancje.
Usuń