Strony

piątek, 3 lutego 2023

1145. Długiego weekendu początek.

Miły piątek.

Kochany zagarnął mnie z miasta i przywiózł do domu. Na szybkiego zjedliśmy swoje zupy słoikowe (Fred flaki, ja leczo z ciecierzycą) i odpicowani w dziwne rzeczy (nowy kapelutek był przeze mnie pierwszy raz obnoszony) wybyliśmy do Newry, po wypatrzoną przez Freda torbę, i żeby się zderzyć z Aś/Juliją, gdyż bilety kupione, mój urlop zaklepany, w związku z czym powstaje problem dziecka kociego samemu w domu. Julija chętnie się kotem zajmie, jeśli nie wpadnie jej nowa praca na miejscu. Czyli dobrze, ale na szpilkach będziemy czekali wieści, bo plan B się kotu nie spodoba. 

Ach, prezenty były. Fred kupił mi torbę British Belt Company, zieloną, mniejszą wersję własnej, nabytej jakiś czas temu. Torba idealnie nadaje się do transportu mniejszych laptopów. I jeszcze dżinsy Lee typu flare (czyli po prostu dzwony), bardzo fajne. W drodze do domu zajrzeliśmy do Costy na kawę/herbatę oraz skręciliśmy do myjni, bo jutro rano jest przegląd naszego autka. 

Wieczorem nagle odezwała się Anne (w ogóle jej nie widuję, ciągle jest w rozjazdach). Może będziemy mieć zaproszenie na Der Rosenkavalier Straussa. Może, bo musimy się zgrać dostępnością.

Fred słucha Aldarona Czekalskiego.

4 komentarze:

  1. O patrz, jaki zbieg okoliczności, też sobie zrobiłem prezent w postaci nowej torby. Moja będzie dobra do noszenia kartonów z mlekiem i sokiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariuszu, czyli mamy nowe torby.

      Usuń
    2. Ja swojej nawet już dwukrotnie używałem :)

      Usuń
    3. W mojej jest już jeden z laptopów, ale na razie nic nie było noszone. Być może wezmę ją na podróż do Polski.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.