Tak się podekscytowałam programem statystycznym, że poszłam spać o północy. Nawet jak mi nic kompletnie nie wyjdzie i praca będzie flopem, nie będę się przy tym nudziła, o nie. Uwielbiam liczby w tabelkach. Z matmy byłam noga, ale statystyki, istotności, wykresy pobudzają mój mózg lepiej niż kawa.
W pracy praca, częściowo było to rysowanie storyboardu, więc:
Kupa śmiechu przy tym była (oryginał mojego dzieła dałam Sziwan, która ze swoim adehade zapewne zaraz je zgubi). Kochany zaskoczył mnie wracając z szychty wcześniej niż ostatnio. Mogłam się z nim zabrać do domu i odrobić dwie godziny pracy elfa we własnej kuchni (mało udaru nie dostałam na początku tej robótki, na szczęście kawę wylałam do zlewu). A to jeszcze taki widok, Little Princess wystawiły swoje ciemne paszcze do światła:
Słońce ładnie zapodawało, niestety wiatr też. Jutro mają być deszcze, ciekawe na ile się to sprawdzi. Tak jestem zmechacona pracą w znerwicowanym excelu, że tylko tulanie i czałowanie, żadnych innych planów. Kolejny raz słuchałam Songs from the Wood. Fred też słabo kontaktujący, więc pewnie zaraz idziemy spać.


Żono moja, jestem zachwycony, nie dość że ujawniłaś talent komiksowy, to jeszcze to kwiecie w donicę doskonale wkomponowane....!
OdpowiedzUsuń@Woland, no wiesz, pomysł na książkę też już Ci przedstawiłam :D :D. Co zrobić, musisz się męczyć.
UsuńCoś już miałem bardzo mądrego do napisania w komentarzu, ale tekst Wolanda mnie rozproszył i zapomniałem, co to było.
OdpowiedzUsuń@Dariusz, nie wierzę :D
UsuńAle że to było mądre nie wierzysz? No nie będę się kłócił o byle przymiotnik :D
Usuń:)
Usuń