Strony

czwartek, 18 maja 2023

1249. Dobrze, że ...

Dobry dzień w pracy, spokojny i miło spożytkowany. Kochany przywiózł mnie do Centrum, a po południu spotkaliśmy się na kaffce w Czarnej. Z randki kawowej udaliśmy się do polskiego sklepu, potem Fred maszerował przez miasto z kartonem czerwonego barszczu w dłoni. Przy okazji zajrzałam do Izoldy, żeby ją dopytać what's up. A what's up jest takie, że jeszcze będąc w pracy dostałam bardzo niepokojącą wiadomość od Martaszki. Właśnie się zwolniła, ale jej narracja na ten temat była cokolwiek nietypowa. Może to tylko nieumiejętność przekazania faktów, może rzecz grubsza ...

Wieczór z Nickiem Cavem i oparami wolno gotującego się gulaszu à la Woland. Okazuje się, że kiedy kończą się krokiety, zaczynają mi smakować słone paluszki maczane w barszczu (i proszę: Fred też tak miał, gdy był małym Fredem). Od słowa do słowa mąż wręczył mi część prezentu rocznicowego: suszarkę do włosów (panasonic eh-n65). Dobrze, że się wtedy spotkaliśmy, bo co ja bym teraz robiła? A że Kochany był kiedyś podobny do dziadka Staszka, a teraz zaczyna wyglądać jak dziadek Bronek, to już w ogóle bym się nie dowiedziała, zniknęłoby w Drodze Mlecznej, jak nie powiem co.

8 komentarzy:

  1. z Nickiem Cavem mogłabym spędzać każdy wieczór

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Teatralna, każdy może nie, to byłoby za dużo mroczności w codziennym życiu. Ale od czasu do czasu zdecydowanie mistrz :)

      Usuń
    2. no ale kiedy ja taka mroczna jestem ;-)

      Usuń
  2. Libię jak w domu się razem gotuje. Fajnie jest celebrować zwykłe chwile. 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MaB, po prawdzie to gulasz był robiony przez męża. Ale kupne krokiety ja podsmażałam :D (gulasz jest dopiero na dzisiaj). Prawda, dobrze jest robić razem zwykłe rzeczy i mieć z tego zaciesz :)

      Usuń
  3. Karton barszczu w znaczeniu, że to taki litrowy jak soki? Czy może był karton, a w środku torebki z barszczem (10 sztuk dajmy na to) do rozpuszczenia/ugotowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariusz, barszcz jako zupa w kartonie. Dodaję tylko majeranku i gra muzyka.

      Usuń
    2. Aha. Teraz jasne.

      Kiedyś dodałem majeranku do kopytek i od tego czasu mam uraz. Do majeranku :)

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.