Spałam, a moje Kochanie już tuptało wczesnym porankiem. Kiedy na dobre się obudziłam, Miły w stroju adekwatnym wybywał na Północ. Dzisiaj bank holiday, co nie robi mi różnicy, bo ostatnio nie pracuję w poniedziałki. Statystyka była. Nadal czuję luzy, ale brnę dalej, bo nie widzę innego wyjścia. Ryszard był nie w sosie, dopiero po południu nareszcie coś zjadł do końca.
***
Kochany pokazywał mi drogę na mapie. Zaparkowali z Ka gdzieś na Trassey Road, po czym dolinką rzeki Trassey i Zajęczą Przełęczą doszli pod Slieve Commedagh i skręcili w podejście na Slieve Beg, potem Cove Mountain (na ostatniej fotce widok na Slieve Binnian). W drodze powrotnej Fred zatrzymał się u przyjaciół na popas i wrócił przed dziewiątą wieczór.
Mógłbym mieszkać w takich górach.
OdpowiedzUsuń@Dariusz, niektórzy mieszkają, może nie "w", ale dość "obok" (że kraj mały, to się liczy).
UsuńJak tam pięknie! Coś wspaniałego!
OdpowiedzUsuń@MaB, powiedziałabym, że widoki powtarzalne, ale to dlatego, że jestem rozpuszczona. Jeśli to Ciebie ciekawi, TUTAJ jest tag górski do pooglądania podobnych landszaftów.
Usuń