Strony

piątek, 18 sierpnia 2023

1341. Deszczowa buka.

Rano mżawka, brak gór na horyzoncie, po południu duże fale na morzu. W pracy byłam sama w biurze, cicho, spokojnie, dobrze się klikało. Po dziesiątej wyszłam na kawę, Kochany był jeszcze w mieście, więc spotkaliśmy się w Czarnej. Mąż wrócił do mnie po południu; kartofelki zostały kupione we wsi, bo się nam zapomniało wcześniej (jaskółki nad nami latały), i potem, właśnie z powodu jazdy przez Termon widzieliśmy białe grzywy fal (Kochany dokupuje też steki u rzeźnika rodzinnego i robi nam obiad). 

A kiedy tak Fred robi obiad, grzebię w poczcie gmailowej, co ma tysiąc lat i kasuję, bo mi wysyłają ostrzeżenie, że się mi pojemność kończy. Ale co kasuję! Pierdyliard zawiadomień od wydawców podręczników, plany lekcji, oceny w tabelkach, brudnopisy protokołów z rad pedagogicznych, autorskie sprawdziany, zawiadomienia dla rodziców o ocenie końcoworocznej, listy wycieczkowe, plany naprawcze, sprawozdania z konkursów, odpowiedzi od organizatorów konkursów, gotowce ankiet ewaluacyjnych i raporty ewaluacyjne od nadobnej Goshi (to za Kluzik-Rostkowskiej było, w ogóle spora ilość materiału z lat 2012-2013, może ostatnio z 10 lat temu robiłam porządek), harmonogramy zespołu zadaniowego, sprawozdania roczne różne, w tym samorządu uczniowskiego oraz multum uczniowskich prezentacji w pedeefach. A kysz, znikaj przeszłości!

Kochany zaczął powoli pakować walizkę, żeby za kilka dni nie robić tego w panice. Nad wybrzeże przysnuła się deszczowa buka i zakryła sobą wszystko.
___
edit 20:00 no i proszę (trzy godziny temu jeszcze tlił się we mnie zapał, żeby iść na spacer, gods love me), dopiero teraz się dowiaduję, że buka ma na imię Betty (drugi sztorm imienny w sezonie), w nocy nad wybrzeżem ma przechodzić 7 w skali Beauforta. Ryszard wrócił do domu, został wysuszony kocim ręcznikiem i zapadł w sztormowy sen.
___
edit 22:20 jedzenie smażonej, baraniej wątróbki po dziesiątej wieczór? Ryzykownie. W głośnikach debiutancka płyta The Sugar Cubes (1988) wybrana na ene due rike fake (mój paluszek, Fred mówi stop).

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. @Dariusz, ten sztorm u nas był całkiem ok, powiało, ale jesteśmy przyzwyczajeni, za to dzisiaj zrobiło się nawet ładnie.

      Usuń
    2. Zadziwiające :D Coś myślałem o tym alercie burzowym, ale żebym pisał o tym w komentarzu zupełnie nie kojarzę. Tzn. byłem pewny, że tylko to co niżej jest napisałem. Jeszcze sobie nawet myślałem po fakcie, że to był chyba najsłabszy, najzbyteczniejszy komentarz jaki popełniłem na twoim blogu :D

      Usuń
  2. Zapełnienie pewnie przez załączniki, bo same maile ważą mało.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.