Strony

środa, 5 czerwca 2024

1632. Sąsiady.

Dzień świętego spokoju (Rosjance nie zostało odpuszczone, ale to kwestia pryncypiów). W kawiarni zaczęłam czytać Marqueza, bardzo dobry tekst, spora przyjemność (wydanie po angielsku). Po południu wracałam do domu autobusem i na dworcu chwilę czatowałam z Ivą (teraz wiem na pewno, że jej partner to Li od Liam). Rozmawiałyśmy o jej psie oraz o sąsiedztwie. Gdyż się okazuje, że Iva nie lubi Anny i przedstawiła mi powody, dlaczego. Moje sąsiedzkie relacje z Anną zostały nadszarpnięte przez akcję szpaczą, ale też nie jestem skłonna pchać się między wódkę i zakąskę. Prawdę mówiąc, po mojej stronie zaangażowanie emocjonalne jest minimalne, mam ciekawsze sprawy na głowie (gdyż za rozczarowaniem podąża obojętność). Przed autobusem i w drodze powrotnej blade wspomnienie Polski: migrantki (chyba ukraińskie) nie stają w ogonku, tylko się rozpychają i walczą o miejsca siedzące, następnie walczą o przestrzeń w czasie wysiadania. Z Kochanym jemy obiad(y), rozmawiamy (wiele tematów), dzwonię do mamy, rozmawiamy (pogoda, listy wyborcze, języki). Jest dobrze.

4 komentarze:

  1. To napisz już więcej o co chodzi z Rosjanką, zamiast podgrzewać naszą ciekawość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @Dariusz, nic wielkiego. Rozmawiałam z blogerką ze środkowej Rosji (dosłownie, ŚRODKOWEJ, chyba nam z Irlandii jest bliżej do Ukrainy, niż jej). Niby miła pani, lubi koty, a jednak niewolnik Putinowskiej propagandy, że serce boli. Ale co tam ja Ci będę tłumaczyła ... zerknij na komentarz pod nowszym postem (puściłam go po namyśle).

      Usuń
    2. Aaa... Myślałem, że chodzi o rozmowę na żywo z miejscową Rosjanką :D Zaraz się cofnę i zerknę.

      Usuń
    3. @Dariusz, nawet Polaków pisowych nie spotykamy za często, nie ma ku temu okazji.

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.