Strony

środa, 17 lipca 2024

1674. Poniedziałkowo.

Środa poniedziałkowa (nawet teraz odnoszę wrażenie, że wczoraj była niedziela). Po pracy wracaliśmy z Kochanym z Drołdy w nastrojach zupełnie rozchełstanych, wałęsaliśmy się po Tesco dłużej niż statystyczni Polacy, a potem z godzinę dochodziliśmy do siebie, zamiast od razu zjeść obiad. W trakcie wypakowywania zakupów zdybał nas przed domem Dżerard. Jestem prawie pewna, że wyszedł (niby do swojego samochodu) tylko po to, żeby zagadać. Powiedział, że widział nas wczoraj w kawiarni, ale nie chciał się narzucać. Skąd wiedział, jak wyglądamy? Widocznie jedni mają lepszą pamięć do twarzy niż inni. Prawie natychmiast zapomniałam twarz Dżerarda. 

Za mało spałam, więc dzisiaj mój umysł na niczym nie mógł się skupić; dłuższą chwilę oglądałam krykieta kobiet (Anglia vs Nowa Zelandia), podobało mi się, ale to również musiałam porzucić. Pora na sen (Kochany i Pieseł na spacerze).

2 komentarze:

  1. Może jesteście rozpoznawalni u siebie po ubiorze? Znani w całym mieście jako "Ta para Polaków, co się tak [... - tu wpisać odpowiedni przymiotnik - ..] ubiera".

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.