Strony

sobota, 27 lipca 2024

1684. Oczko.

Sobota nanoszenia poprawek, podrzucania Piesełowi smaczków i szwendania się po domu. Fred wrócił dopiero o szóstej, z nowymi skarpetkami dla małżonki (bo mi czyste wyszli); zjedliśmy, wysłuchałam kilku różnych wersji Now is the winter of our discontent made glorious summer (Olivier, Morrisey, Fiennes, Pacino, McKellen). O dziesiątej byliśmy już po spacerze z Piesełem (doszliśmy do zagrzybionego ronda, bardzo miły spacer, pogoda bezwietrzna, łagodna). Zmywarka szemrze; klikamy.

2 komentarze:

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.