Strony

wtorek, 27 sierpnia 2024

1715. Skołowana.

Od początku dnia poczucie zagubienia, czytam i nie mogę zacząć działać, ściągam i zakładam okulary, bo tak źle i tak niedobrze. W końcu rozbolała mnie (od tego?) głowa, poszłam nawet leżakować. Rozjaśniło się dopiero po powrocie Kochanego (na zewnątrz odwrotnie, ściemniło się i zaczęło padać); zjedliśmy spaghetti milion kalorii; rozmawiałam z mamą (upewniałam się w temacie pogody i tak ogólnie, pogadanka); Fred również odbył kilka rozmów telefonicznych w ramach gryzmolenia planów. 

Obejrzeliśmy Zagubionych (2015) Zelenki. Pod koniec dnia łeb nie boli, jak rynkom odjon, cud; idzie ku lepszemu, mili państwo, pełznie, ale tam, gdzie warto.

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. @Agniecha, jest, dziękuję. Wyjeżdżamy, więc chmury nad głową rozwieje wiatr na wschodzie :)

      Usuń
  2. Moja głowa też nawala. Mam w domu rozpierduchę za sprawą malutkich oszołomów na czterech łapkach. Po prostu Armagedon!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @FrauBe, współodczuwam. Co takiego się stało z maluchami?

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.