Szary, chłodnawy wtorek. W pracy sprawy się komplikują i naprawiają. W domu dobry obiad i krótki spacer po ogródku, z myszami, które zachowują się jak przedszkolaki. Wczoraj wieczorem zaczęłam czytać Long Live the Post Horn Hjorth, wraz ze zmrokiem ciążę ku tej lekturze; gdy przed ósmą zapadam w drzemkę, po obudzeniu się nie wiem, który jest dzień, jaka jest pora dnia i ogólnie, co ja tu robię. Przypominam sobie również, że wcale nie bystrzej czułam się rano, plątały się mi słowa, a zapisane zdania, które rano nosiły pozory sensu, po południu były krzywymi zdaniami. Ciekawe, interesujące.
Kochany sprawdził pogodę na kilka następnych dni. Jesień spada na nas.
Tu dziś 32 w ciągu dnia. Wieczór i noc bardzo ciepła.
OdpowiedzUsuń@Tomku, czyli zupełnie inna sytuacja wyjściowa. Liczę na utrzymanie się dobrej aury w Polsce do pierwszej połowy października :)
Usuń