Planowałam wyjść po śniadaniu nad morze, ale pierwszy spacer do ogródka w celu wywieszenia prania odwiódł mnie od tego zamiaru. Powiewy powyżej 40 km/h, do tego wyjątkowo chłodne. Za to pranie będzie rozkosznie pachniało; nadeszły dni pralnicze (wstawiłam pralkę trzy razy, najpierw białe koszule, niezbędne, potrzebne od jutra, potem jasne ubrania, które przeleżały czekając na lepszą pogodę, jako ostatnie kocie posłanko i kocyk zasikany podczas ostatniej wizyty u weta), jutro kolejna porcja (w międzyczasie, pomimo prognozy, deszcz z dziwnej chmury jak z kreskówki, na szczęście akurat wyszłam na dwór i szybko przez okno wrzuciłam ubrania do sypialni).
Popołudnie poświęciłam książce, dokończyłam If Only Vigdis Hjorth (Verso, 2024). Jazda :) Fred wrócił, zaczął robić obiad (kalafior i girasoli), ja czytałam, potem opowiadałam mężowi o fabule, bo mocno zazębiała się z tym, o czym ostatnio dyskutujemy zachłannie (chlanie). Po obiedzie koty na smycze (zimno już przejmujące); na chwilę zabrałam Bronisię do Anne, która wyszła w pidżamce (w końcu już siódma, zresztą jest niedziela, zresztą niech se każdy chodzi w pidżamce, kiedy ma ochotę) i wygłaskała koteczkę.
Zauważyliśmy Gardę czatującą niedaleko naszego domu — wcześniej, przy boisku nieopodal, płonęło ognisko zaczadzające sąsiedztwo czarnym dymem. Domyślamy się, że ktoś podpalił palety zebrane na Halloween. Następne palety, poprzetykane wielkimi oponami, stały na zielonym placu obok nas, stąd zapewne Garda. Po jakimś czasie palety zniknęły.
Kończy się niedziela; woda ścieka mi nadal z włosów, trzeba będzie dosuszyć.
A na skraju Mazur mamy upalną końcówkę lata. Wczoraj tak mi dogrzało, że w niedzielę na spacer wyszedłem dopiero po zmroku.
OdpowiedzUsuń@Dariuszu, już sprawdzałam pogodę na Polskę i wychodzi mi, że zaraz ten upał znika.
UsuńTak, już mamy pogodę taką bardziej irlandzką.
UsuńDyskutujecie o chlaniu? Hmmm, ale w jakim kontekście?
OdpowiedzUsuń@Tomku, w kontekście wpisu na Futrze.
Usuń