Nasze koteczki są jedyne w swoim rodzaju. Bronka ma już spojrzenie dorosłej damy, z chudej łasiczki zmieniła się nie wiedzieć kiedy w zwartego kota. Maniuśka za to ciągle robi miny małego głuptasa. Dzisiaj były noski z lokatorką Anne — tylko Mania się odważyła, ze strony Bronki było wrogie zainteresowanie.
Jesteśmy jedną nogą w podróży. Wykaraskaliśmy z szafy dużą walizkę, sprawdzamy prognozy pogody. Nie mieliśmy dzisiaj w planach obiadu poza domem, ale Ka zapytał, czy zamierzamy wpaść do suszarni i się okazało, że zamierzamy ;) Spotkaliśmy się z przyjaciółmi i narybkiem, potem jeszcze zajechaliśmy do nich na kawę i ciastko, ogólnie od drugiej do piątej byliśmy poza domem, potem trzeba było wyjść z koteczkami i tak jakoś szybko się ta niedziela rozlazła po kościach. Grzebanie w ciasnych szafach sprzyja odkryciom, wydłubuję rzeczy o których zapomniałam, że je mam. Kochany już odetchnął, z Haną jest normalna rozmowa organizacyjna. Wyjaśniła się też kwestia noclegu poza domem na czas, gdy małą przestrzeń będziemy musieli dzielić z gościnią (będziemy chwilowymi miastowymi, przyjemna sytuacja). Ziew. Jeszcze gadamy, ale pora spać.
Ja widzę, że u Was ciastka są codziennie 😁 mniaaaammmmm 😁
OdpowiedzUsuń@Tomku, codziennie może nie, ale często :D
Usuń