Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą em. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą em. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 stycznia 2025

1844. Trzeci stycznia.

Obudziłam się po piątej. Idąc myślą za ciałem wstałam wypiłam herbatę i przejrzałam blogi, żeby się odpowiednio zmęczyć. O siódmej (nadal ciemno) wróciłam do łóżka na dwie godziny. Miałam sen w którym byliśmy z Kochanym w Krakowie, w domu podnajmowanym najwyraźniej od eM, który nie był tym faktem zachwycony. Paradne; żadna uświadomiona myśl nie naprowadzała na taką senną fabułę. Po drugiej pobudce już jasno, za oknem mróz, trawniki i samochody, wszystko skrupulatnie pobielone. 

Kochany wstał na późną kawę, akurat, gdy kończyłam słuchankę pierwszej księgi Prób Montaigne'a. Dałam jeść ogrodowym głodomorom (szpaki oczywiście już na mnie gwizdały). Po kawie Fred zabrał mnie do El Paso na naleśniki. Nasze ulubione miejsce było o tej porze bardzo ożywione, znaleźliśmy ostatnie wolne krzesła przy centralnym, dużym stole. Po posiłku (dla mnie było to drugie śniadanie) poszliśmy do księgarni, tej co zawsze, tak tylko, żeby rzucić okiem, czy pojawiło się coś wyjątkowo kuszącego (tak naprawdę nie mam miejsca na nic nowego, skoro tyle starego jest w kolejce czytankowej, wyjątek zrobiłabym dla Keegan i Hjorth), a przede wszystkim, żeby się przejść. Powrót do samochodu, szybkie zakupy w Tesco i dom.

Kiedy przygotowywałam bakłażany na obiad, Mleko do nas zawitał, na krótko przytulił się do kaloryfera w korytarzu. Znalazłam kotka do adopcji, ale nasz już niestety nie będzie. Poza tym wieczór filmowy: Śniadanie na Plutonie (2005) Neila Jordana.

piątek, 22 lipca 2022

Postscriptum #948.

Orzeł wylądował.

Było to bardzo ekscytujące. Najpierw zobaczyłam ducha. Czy to był on, czy tylko mi się śniło? 

Teściowa pojawiła się dużo później, zadowolona i rozgadana, w samym krótkim rękawku, bo zostawiła w Polsce kurtkę, i po hucpie z dokumentami, które zgubiła przy okazji zakupów w strefie bezcłowej. 

Poza tym wyniki tatkowego DNA:

poniedziałek, 10 lutego 2020

55. Little fish, big fish swimming in the water ...

... sobie nucę, gdyż byłam u dentysty, teraz mam znieczuloną dolną czwórkę i usta jak PJ Harvey. Na poniedziałek więcej planów brak. Tylko tyle, że zjem pomidorową, gdy mi zejdzie z twarzy paraliż.
___
edit 21:51 Z rzeczy przedziwnych: o poranku powitała mnie wiadomość tekstowa od eM, że gratuluje mi zamążpójścia. Podobno wyglądam happy. I jeszcze: nad ranem Zellweger dostała Oscara za rolę Judy Garland. A najbardziej oryginalną z dziesięciu, i chyba jedyną interesującą wykonawczynią piosenki Elsy była Aurora.

Na Kino TV o 19:55 Poirot: Podwójny grzech, odc. 2.6 (1990) z Suchetem. Jak zwykle przyjemność.