Strony

piątek, 11 września 2020

269. Wolno, ale do przodu.

Jedziemy na zakupy oraz do housingu, żeby zapytać o transfer mieszkania. Panie patrzą na nas jak zwykle jak naćpane, ale dały nam druczek do wypełnienia, więc zrobimy to. Nie dzisiaj, ani jutro, ale zrobimy. Generalnie piątek lekkiego marazmu, w housingu pani z okienka wymamrotała, że oni teraz transferów nie robią (pewnie straszliwie im w tym covid przeszkadza), nie mogliśmy też zabukować wizyty w kociej klinice, taki mają kociokwik. Wróciliśmy do domu z siedmioma plastikowymi pudłami, które mieszczą się pod łóżkiem i bez kontenera dla kota, bo nie było żadnego odpowiedniego. Po obiedzie pakujemy to i owo do pudeł, od czego natychmiast boli mnie głowa. Zrobiło się ciut miejsca w szafie, ale już dzisiaj niczego nie przepakuję. Podpiekam mięsko do jutrzejszych kanapek. Pobudka o piątej rano.

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Użyłam kalki z angielskiego. Raczej nas do innego, większego domu, bo się nam wszystkie pary butów nie mieszczą.

      Usuń
    2. Nie będzie szkoda ogródka i sąsiedztwa?

      Usuń
    3. Przeprowadzka to nie taka prosta sprawa, może to potrwać lata. To tylko możliwość, zawsze możemy uznać, że tu gdzie jesteśmy, damy radę wszystko zmieści. A sąsiedzi są faktycznie argumentem przeciw przeprowadzce :)

      Usuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.