Wczoraj ... Nie spałam prawie do drugiej, a gdy już już miałam gasić światła, w zamku zachrobotał klucz. Powitałam Freda pocałunkiem, a on mnie torbą z prezentami (moim mężem jest człowiek niemożliwy!). Jak słowo daję, skompletował mi outfit — szary, wełniany kapelusz Seeberger, szara bluzeczka z krótkim rękawkiem i zimnym ramiączkiem All Saints, oversizowe dżinsy Diesel.
Z rana media donoszą, że zmarł Gienek Loska. Zanim jeszcze zrobił się znany, pamiętam jak we Wrocławiu panie u nieistniejącego już jubilera na Oławskiej słysząc Gienka ryczącego na ulicy za ścianą zamykały okna z niesmakiem.
Fred proponuje wyjazd do Carlingford na obiad, zbieramy się dobrze po drugiej, jest ciepły, szary dzień. Obiad jemy w pubie Carlingford Arms ...
... a ponieważ pogoda robi się nad wodą zbyt wietrzna na spacer, zajeżdżamy na pogadankę przez okno z Aś, która po pierwsze wróciła tydzień temu z Polski (kwarantanna), poza tym dostała nowe mieszkanie :) Fajnie, że się jej powiodło w takim momencie, no i ma sypialnię z widokiem na górę. Zapoznajemy się przy okazji z pieskiem sąsiada, małą, uprzejmą dziewczynką, która chętnie wystawia brzuszek do głaskania. Na wieczór umówieni z Ka&Jot, oglądamy z nimi Dom zły (2009) Smarzola i dyskutujemy jeszcze chwilę o patologiach. Film wspaniale pokazujący realia PRL-u, tak dziś kolorowane przez umysł zamglone niepamięcią. Do domu wracamy wolno z powodu szalejących na jezdni królików. Jest po północy. W ten sposób opuściliśmy trzy kocie posiłki (lunch, tea time, dinner) i po raz drugi lambadziarstwem po okolicy przypieczętowaliśmy anniversary. A dzisiaj to dzisiaj, idę pod prysznic.



Ja Loska nie słuchałem nawet jak miał te swoje 5 minut sławy. Ale szkoda człowieka, że umarł w takim całkiem młodym wieku.
OdpowiedzUsuńNie oglądałam programu na którym wypłynął, ale gdy usłyszałam go raz czy dwa w mediach rozpoznałam ten hałas bez problemu. Swego czasu sporo buskingował na wrocławskim Rynku, płuca miał mocne.
Usuń