Strony

piątek, 18 grudnia 2020

367. Dużo małych, miłych rzeczy.

Czwartek zakończył się tak, że nie mogłam zasnąć, a piątek zaczął o pogańskiej godzinie kocim pacnięciem w nos. Po dziewiątej byliśmy już w trasie w towarzystwie Rory'ego Gallaghera sprawnie omijając korki w drodze do TK Maxxów. Pierwszy był w Blanchardstown, gdzie małżonek kupił mi birbancką marynarkę w prążki Polo RL, której wcale nie szukałam, i gdzie zrobiliśmy sobie taką oto fotę konspiracyjną:

Drugi był w Swords, gdzie został zakupiony szalik dla Majka. Po zakupach poszliśmy do Milano na włoskie jedzenie. Ostatni raz byliśmy tutaj w lutym, przyjemnie spędziliśmy na obiedzie i kawie przynajmniej godzinę.

W drodze do domu przejeżdżając przez Drołdę przystanęliśmy w celu zrobienia drobnych sprawunków i dokupienia niezbędników. Już przy domowej herbacie/kawie folkowy koncert Przesilenie, który był streamowany z Poznania (prawdziwa ludowa muzyka, taką jaką pewnie znał i grał wuja Józef). Potem wywiad Sekielskiego z Kasią Nosowską na temat współuzależnienia. Na koniec dnia skupiona w kropkę przeglądam książkę kupioną dziś w Tesco, Old Ireland In Colour. Fred przygląda mi się, mówi do mnie i się śmieje, potem sprawdza na mapie miejsca ze zdjęć.

4 komentarze:

  1. Z czym jak z czym, ale granie na tym koncercie w ogóle mi się nie kojarzy z prawdziwą muzyką ludową. Nie z polską w każdym razie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki koncertowi dopiero wczoraj poznałam zespół Gołoborze i kilka innych grających polską muzykę ludową.

      Usuń
  2. Ale może za mało posłuchałem, bo widzę po sieci, że ten koncert bardzo różnorodny był.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo proszę, nie komentuj jako anonim.
Miej na uwadze Czytaczu, że moderuję komentarze, tak więc wypowiedzi, które nie zostały podpisane nickiem zazwyczaj lądują w koszu bez zbędnych dyskusji. Pozdrawiam.